Rada Bezpieczeństwa ONZ będzie dziś dyskutować o nowych sankcjach dla Iranu za kontynuowanie prac nad wzbogacaniem uranu. W Nowym Jorku miał być prezydent Mahmud Ahmadineżad. Nie przyjedzie. Irańczycy tłumaczą, że chciał, ale nie dostał wizy USA. Amerykanie twierdzą, że to nieprawda.
Przedstawiciel władz irańskich oskarża Amerykanów, że nieobecność przywódcy to ich wina. Ale rzucając te oskarżenia, chce pozostać anonimowy.
Tymczasem Waszyngton twierdzi, że wizy dla irańskiej delegacji wydano wczoraj po południu. Odebrano je w Szwajcarii, bo USA i Iran od 27 lat nie utrzymują stosunków dyplomatycznych.
Jeszcze kilka dni temu Ahmadineżad twierdził, że chce rozmawiać. Miał przekonać członków Rady Bezpieczeństwa, że irański program nuklearny ma charakter wyłącznie pokojowy. Sam poprosił o udzielenie mu głosu. Teraz wiadomo, że to się nie stanie. I Rada Bezpieczeństwa bez niego zagłosuje nad nałożeniem na jego kraj nowych, ostrzejszych niż dotąd, sankcji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl