Dziennik Gazeta Prawana logo

Milionerzy walczą o fotel w Białym Domu

13 października 2007, 15:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Co najmniej ćwierć miliarda dolarów - tyle warci są razem kandydaci na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Z opublikowanych właśnie ich oświadczeń majątkowych wynika, że co najmniej 10 na 18 rywali przyszłorocznego wyścigu do Białego Domu to milionerzy - pisze DZIENNIK.
Majątek kandydatów prześwietlił wczoraj amerykański dziennik "Washington Post". Do milionerów zalicza się m.in. jeden z faworytów wyborów prezydenckich, demokratyczny senator Barack Obama, autor bestsellerowych pamiętników pt. "Audacity of Hope"; za prawa do wydania tej oraz dwóch innych książek wydawnictwo Random House zapłaciło Obamie 1,9 mln dol.

Czarnoskóry senator jest jednak jednym z uboższych pretendentów do stanowiska. Najbogatszym kandydatem na prezydenta USA okazał się Republikanin Mitt Romney, były gubernator Massachussetts i założyciel funduszu inwestycyjnego - sztab szacuje jego majątek na ponad 100 mln dol.

Największe zdumienie Amerykanów wzbudzić może jednak fortuna byłego burmistrza Nowego Jorku Republikanina Rudolpha Giulianiego. Gdy w 2001 r. odchodził ze stanowiska, posiadał - według różnych źródeł - 1,2-1,8 mln dol. Tymczasem tylko w zeszłym roku zgarnął 11 mln dol. za przemówienia wygłaszane na całym świecie. Jego firma konsultingowa, partnerstwo w firmie prawniczej, honoraria za książki, akcje i lokaty składają się na majątek szacowany dziś w przedziale od 20 do 70 mln dol.

Może się okazać, że wartość kandydatów do Białego Domu jeszcze wzrośnie, bo nie wszyscy zdążyli w terminie, czyli do minionego wtorku, podliczyć swoje fortuny. Demokraci Hillary Clinton i John McCain dostali na to od komisji wyborczej jeszcze 45 dni. Według "Washington Post" do grona milionerów dołączy na pewno republikański senator z Arizony John McCain ożeniony z córką potentata piwowarskiego.

Bogaci prezydenci to nic nowego w Ameryce; historycy przypominają choćby zamożny klan Kennedych. A wynika to z kosztownego stylu kampanii wyborczej, bardzo długiej i opartej przede wszystkim na telewizji.

"Aby ubiegać się o prezydenturę USA, trzeba być bardzo bogatym, a ściślej mieć dostęp do wielkich pieniędzy. Wygrywa ten, kto jest w stanie opłacić więcej ogłoszeń wyborczych w telewizji, a to niezwykle drogie" - mówi DZIENNIKOWI Robert McGeehan z londyńskiego Chatham House. "Przed erą telewizji właściwie nie było na co wydawać pieniędzy".

Milionerem jest też obecny prezydent USA George Bush - według opublikowanej przez Biały Dom deklaracji jego majątek wynosi 7,5 mln dol.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj