Kierowcy we Włoszech masowo robią zapasy paliwa. Nie dość, że tankują do pełna, to jeszcze leją benzynę do kanistrów. Powód? Na dwa dni staną wszystkie stacje benzynowe. Ich właściciele i pracownicy będą strajkować przeciwko rządowej ustawie o liberalizacji handlu i usług. Bo według nich ten dokument doprowadzi wielu z nich do bankructwa.
Od samego rana przed stacjami ustawiają się długie kolejki. Na niektórych kierowcy muszą stać nawet po kilkadziesiąt minut.
Dwudniowy strajk ruszy dziś o godzinie 19.30. Na autostradach dystrybutory zostaną zamknięte o godzinie 22.00. Normalna sprzedaż paliwa będzie wznowiona dopiero w piątek rano. Początkowo
akcja miała trwać 72 godziny, ale organizatorzy postanowili ją skrócić, by oszczędzić kierowcom jeszcze większych trudności.
Organizatorzy strajku zapowiadają, że do protestu przystąpi około 90 proc. stacji. Wyłamali się tylko nieliczni "benzyniarze" z niektórych miast na północy kraju, między
innymi z Werony, Wenecji, Padwy i Treviso.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|