Pewien kieszonkowiec z Grand Rapids w stanie Michigan myślał, że starszy pan, który sprawdza kupon loterii na stacji benzynowej, będzie łatwym celem. Ale fatalnie się pomylił. Bo jego celem okazał się emerytowany żołnierz piechoty morskiej i bokser.
Jesse Rae podkradł się do swej ofiary, wsunął jej rękę w kieszeń i... nagle poczuł, że jego dłoń utknęła jak w imadle, a twarda pięść zaczęła masakrować jego twarz. Bo Bill Barnes, były marine, zareagował instynktownie. Złapał kieszonkowca i zaczął bić. Oszołomiony bandyta jakoś się wyrwał i próbował uciec, ale dopadli go pozostali klienci i trzymali, dopóki nie przyjechała policja.
Bandziorowi grozi 15 lat za próbę kradzieży, emerytowanemu marine nic się nie stanie, bo przecież działał w obronie własnej. A pytany przez dziennikarzy, czy zareagowałby podobnie, Barnes zaczął się śmiać, że oczywiście. Bo gdyby wrócił do domu bez pieniędzy, żona zgotowałaby mu piekło.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl