Wielki pożar, jaki rano wybuchł na tureckim wybrzeżu Morza Egejskiego zagroził hotelom w pełnym turystów w kurorcie Bodrum. Do wieczora spaliło się 500 hektarów lasu piniowego i zarośli, a także 500 hektarów upraw rolnych. Nie pomogła zmasowana akcja strażaków, gaszących ogień z ziemi i powietrza
W nadmorskim kurorcie od strony zbliżającego się ognia podjęto nadzwyczajne środki ostrożności i ewakuowano dwa duże hotele. Władze zaapelowały do ludności o niesienie pomocy
strażakom, gdy sytuacja stała się krytyczna. Upał, wiatr i susza bardzo utrudniają akcję ratunkową.
Kilka wozów strażackich zostało poważnie uszkodzonych, gdy pod wpływem wiatru pożar zaczął się szybko rozprzestrzeniać. Rannych i poparzonych zostało około 20 osób, w tym kilku
strażaków. Nie dopuścili jednak ognia do kurortu.
Nie znane są jeszcze przyczyny pożaru. Łatwopalne, suche zarośla zapalają się bardzo często w Turcji w czasie letnich upałów i suszy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl