MAŁGORZATA MINTA: Czym są fale upałów?
WOJCIECH STĘPNIEWSKI:Nie ma dokładnej definicji określającej to pojęcie. Przyjmuje się, że terminem fala upałów określa się zjawisko występowania przez okres kilku, kilkunastu dni temperatur znacznie przekraczających średnie temperatury notowane w danym rejonie.
O falach upałów jest głośno dopiero od kilku lat. Czy to nowe zjawisko? Czy w przeszłości także okresy się zdarzały, tyle że nie zostały odnotowane przez meteorologów?
Pomiary parametrów pogody prowadzi się w Europie od ponad 200 lat. To, że słyszymy dzisiaj o najgorętszych dniach czy tygodniach od 100 lub 200 lat, dowodzi, że ostatnio pada wiele rekordów temperatur. Choćby w ostatnim roku doświadczyliśmy rekordowo gorącego lipca - w wielu europejskich krajach był to najcieplejszy lipiec od 228 lat. W tym roku też mamy do czynienia z podobnymi upałami. Możliwe, że i tym razem letnie miesiące zostaną uznane za rekordowe pod względem panujących temperatur nawet na przestrzeni kilku stuleci. Z tego punktu widzenia rzeczywiście okazuje się, że fale upałów, których jesteśmy świadkami, były czymś niespotykanym w przeszłości. Coraz częściej w lecie temperatury przekraczają 40 stopni. Tak było w roku ubiegłym, jest teraz, i nie wiadomo, co będzie w przyszłości. Dlatego subiektywne wrażenie jest takie, że upały pojawiają się co roku i że co roku są coraz silniejsze.
Czy zjawisko to ma jakiś związek z globalnym ociepleniem?
Niewątpliwie jest to jeden z symptomów zmian klimatycznych. Według naukowców często po 2, 3-tygodniowych upałach dochodzi do nagłego załamania pogody i np. długotrwałych ulew. Ponieważ ziemia jest wysuszona i spękana, nie może przyjąć dużych ilości wody. W konsekwencji na terenach, na których jeszcze niedawno było gorąco i panowała susza, dochodzi do podtopień. Mamy więc do czynienia z huśtawką zjawisk pogodowych - od upałów po ulewy. Ludzie żyjący na tych terenach nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieli, przez co te wahania pogodowe powodują spore zniszczenia. Takie ekstrema mają być jednym z oznak zmian klimatycznych - po takich długich okresach niezwykle wysokich temperatur może dojść np. do jej gwałtownego spadku o dwadzieścia kilka stopni. Wcześniej nic takiego nigdy nie miało miejsca. Teraz coraz częściej pogoda przechodzi z jednej skrajności w drugą.
Choć i w przeszłości zdarzały się nam w lecie upały, to jednak zwykle noc przynosiła ochłodzenie. Teraz jednak można odnieść wrażenie, że ziemia nie nadąża się wychłodzić przed kolejnym dniem. Czy faktycznie obecnie temperatury dnia i nocy się coraz bardziej do siebie zbliżają?
W tej chwili jestem na wybrzeżu Morza Czarnego i wypoczywam w Słonecznym Brzegu. Przed chwilą wróciliśmy z dworu, gdzie jest ok. 42 stopnie, a wczoraj siedzieliśmy do późnej nocy na zewnątrz, gdzie temperatura nie spadła poniżej 35 stopni. Jeśli chodzi o kraje południowe, to rzeczywiście można odnieść takie wrażenie, że ziemia w ogóle się nie wychładza przez noc i po zmroku jest niewiele chłodniej.
* Wojciech Stępniewski, ekspert ds. klimatu, kierownik projektu amp;bdquo;Klimat i Energia” WWF Polska.
Upały to dopiero początek problemów. Po fali gorąca zaczną się gwałtowne burze i ulewy, które spowodują powodzie - mówi na łamach DZIENNIKA ekspert ds. klimatu Wojciech Stępniewski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama
Reklama