Jak podkreśla gazeta, francuski prezydent Nicolas Sarkozy i brytyjski premier David Cameron podpiszą podczas londyńskiego szczytu obu państw dwustronny traktat w sprawie rozwoju wzajemnej współpracy w dziedzinie obronności. Tekst umowy nie powinien być podany do publicznej wiadomości.

Reklama

Według "Le Figaro", przewidziane w umowie zacieśnienie więzów między Paryżem i Londynem jest "bezprecedensowe". Dotyczy ono wielu dziedzin, ale szczególnie - jak zaznacza dziennik - "najbardziej drażliwej i symbolicznej" kwestii arsenału jądrowego.

Gazeta podaje, że - przy zachowaniu niezależnego dysponowania bronią jądrową przez każde z państw - traktat przewiduje, że Londyn i Paryż będą wspólnie użytkować przez kolejne 50 lat instalacje służące do prób arsenału nuklearnego. Owe testy mają być przeprowadzane w dwóch różnych ośrodkach: we francuskim Valduc (Burgundia) i w angielskim Aldermaston.

Według źródeł w Pałacu Elizejskim, cytowanych przez "Le Figaro", zawarcie takiego porozumienia ws. broni jądrowej "świadczy o poziomie zaufania między obu państwami, który nie był nigdy tak wysoki. To pozwoli pójść dalej także w innych dziedzinach".

Dwustronny traktat obejmuje niemal wszystkie sfery wojskowości, m.in. zakłada powołanie wspólnej jednostki francusko-brytyjskiej, gotowej do przeprowadzania operacji międzynarodowych.

"Le Figaro" podkreśla, że dzięki umowie "dwie jedyne europejskie potęgi militarne", które "niegdyś często walczyły ze sobą", będą mogły teraz "wspierać się wzajemnie dla utrzymania swojej pozycji na światowej scenie". Gazeta przypomina, że spośród krajów Europy tylko Francja i Wielka Brytania posiadają broń nuklearną i są stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa ONZ. Te dwa kraje mają także w swoim ręku połowę budżetu Europejczyków na cele obronne. W przekonaniu francuskiej gazety, z tego puktu widzenia projekt zacieśnienia wspólnych więzów francusko-brytyjskich można uważać za postęp idei "europejskich sił obronnych".



Ścisłą kooperację wojskową Paryż i Londyn motywują przede wszystkim oszczędnościami budżetowymi. To właśnie kryzys gospodarczy i związana z nim konieczność oszczędzania środków na obronność "zmusiły" oba państwa do współpracy militarnej - zauważa "Le Figaro".

Gazeta dodaje, że taki sojusz między Paryżem i Londynem "nie byłby też możliwy bez ponownego wstąpienia Francji do struktur dowódczych NATO".Francja, która wycofała swoich przedstawicieli z dowództwa NATO w 1966 roku, powróciła do struktur dowódczych Sojuszu Północnoatlantyckiego w ubiegłym roku.