Do pobicia Adamczuka, dziennikarza gazety "Żukowskije Wiesti", doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. Został on zaatakowany przez dwóch napastników przed siedzibą redakcji. Doznał urazu czaszki, wstrząsu mózgu i obrażeń twarzy.

Reklama

USW regionu moskiewskiego podał, że zatrzymał dwóch podejrzanych o napaść na dziennikarza. Okazali się nimi dwaj mieszkańcy Żukowskiego, którzy przyznali się do winy.

"Jak zeznali zatrzymani, inicjatorem i reżyserem pobicia był sam Adamczuk, który poza pracą w gazecie kieruje kółkiem teatralnym +Bliesna+. To właśnie Adamczuk poprosił swojego 19-letniego ucznia o pomoc w inscenizacji ataku. Za wynagrodzenie w wysokości 1000 rubli, otrzymane od Adamczuka, zadał on mu - tak jak uzgodnili - dwa niezbyt silne ciosy w okolicę warg i oka" - podał Urząd Spraw Wewnętrznych obwodu moskiewskiego.

Poproszony przez radio Echo Moskwy o odniesienie się do tych informacji, poturbowany dziennikarz oświadczył, że nie będzie komentować tych bzdur.

Z kolei redaktor naczelna "Żukowskich Wiesti" Natalia Znamienska oznajmiła, iż nie ma powodów, aby nie ufać Adamczukowi, który - jak zauważyła - pisał dla gazety ostre i prawdziwe materiały. Znamienska dodała, że ma natomiast powody, by nie darzyć zaufaniem milicji.

Wcześniej USW regionu moskiewskiego podawało, że w chwili pobicia dziennikarz był nietrzeźwy - rzekomo miał we krwi 1,63 promila alkoholu. Koledzy Adamczuka temu zaprzeczyli, a napaść na niego powiązali z jego publikacjami.

Reklama



Adamczuk był autorem licznych artykułów krytykujących projekt miejscowych władz, które postanowiły wyciąć część lasu w Żukowskim, aby poprowadzić tamtędy drogę na lokalne lotnisko, goszczące co dwa lata prestiżowy salon lotniczy MAKS, pomyślany jako konkurencja dla brytyjskiego Farnborough i francuskiego Le Bourget. Inicjatywa władz wzbudziła żywe protesty mieszkańców.

Ostatni tekst dziennikarza poświęcony był aresztowaniu przez milicję grupy dzieci w wieku 12-15 lat i trojga ich opiekunów za próbę wystąpienia w obronie żukowskiego lasu. Grupa została zatrzymana 4 listopada, w Dniu Jedności Narodowej, gdy zmierzała w kierunku lasu z plakatem "Dzieci Żukowskiego przeciwko wyrębowi lasu".

Do pobicia Adamczuka doszło w 48 godzin od napaści na dziennikarza gazety "Kommiersant" Olega Kaszyna.