Dziennik Gazeta Prawana logo

Niemcy zrozumieli, że integracja imigrantów będzie trudniejsza, niż się spodziewali

26 kwietnia 2017, 07:43
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Syryjscy uchodźcy
Syryjscy uchodźcy/Shutterstock
Nadzieje, że uchodźcy mogą szybko załatać deficyt na rynku pracy naszego zachodniego sąsiada, okazały się złudne. Aby tak się stało, potrzeba będzie jeszcze wielu lat.

W Niemczech nie ma już śladu po imigracyjnym idealizmie z drugiej połowy 2015 r. Okazało się, że integracja przybyszów jest trudniejsza, niż się spodziewano, wcale nie wejdą tak szybko na rynek pracy ani nie rozwiążą problemów demograficznych kraju. Teraz dominującym podejściem jest realizm i pragmatyzm. Ale zarazem mało kto mówi, że przyjęcie w tamtym momencie prawie miliona azylantów było błędem.

Dowodem na to, że tak duży napływ imigrantów rodzi problemy, są choćby opublikowane w poniedziałek przez ministerstwo spraw wewnętrznych dane na temat przestępczości. Wynika z nich m.in., że spośród 2 mln osób zatrzymanych w 2016 r. w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa 616 tys. było obcego pochodzenia. Aż o 52,7 proc. w porównaniu z 2015 r. – do 174 tys. – wzrosła liczba podejrzanych z kategorii uchodźców, azylantów i nielegalnych imigrantów. – – przyznał szef tego resortu Thomas de Maiziere. Ten temat z pewnością będzie się przewijał w kampanii przed wrześniowymi wyborami do Bundestagu.

Niemcy podkreślają jednak, by na sprawę migracji patrzeć w szerszym kontekście – nie tylko poprzez pryzmat kryzysu sprzed dwóch lat. – – mówił podczas spotkania z zagranicznymi dziennikarzami Holger Kolb, dyrektor Eksperckiej Rady Niemieckich Fundacji ds. Integracji i Imigracji (SVR). Ale im niższa grupa wiekowa, tym ten odsetek wyższy. Wśród dzieci w wieku do 5 lat i między 5. a 10. rokiem życia całkowicie lub częściowo obce korzenie ma prawie 36 proc. Są jednak i takie szkoły, np. w zamieszkanej w dużej mierze przez imigrantów berlińskiej dzielnicy Moabit, gdzie niemiecki jest ojczystym językiem dla zaledwie jednej piątej uczniów.

To, że Niemcy potrzebują imigracji, by zatrzymać spadek populacji, nie budzi kontrowersji.

Prognozy mówią, że do 2060 r. liczba ludności zmniejszy się do 68–73 mln. – – mówi podczas innego spotkania Stephen Sievert, ekspert Berlińskiego Instytutu ds. Populacji i Rozwoju.

Gdy pod koniec lata 2015 r. Niemcy zdecydowały się na otwarcie granic dla uchodźców z Syrii i innych ogarniętych konfliktami krajów, liczono, że tego typu nowa imigracja może być rozwiązaniem problemów. Szczególnie że Syryjczycy mieli być dobrze wykształceni, raczej zsekularyzowani i chętnie się integrujący. – – kontynuuje Sievert.

O problemach z integracją migrantów na rynku pracy mówią też przedstawiciele Konfederacji Niemieckich Organizacji Pracodawców (BDA). – – przekonują Carmen Eugenia Bârsan i Nicolas Keller.

Mimo trudniejszej, niż się spodziewano, integracji nikt z rozmówców nie mówi, że decyzja o przyjęciu uchodźców była niewłaściwa, ale też większość podkreśla, że było to jednorazowe działanie w wyjątkowej sytuacji. – – mówi Marcel Leubecher, redaktor działu politycznego dziennika „Die Welt”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj