Chodzi o koncepcję nazywaną "Russkij mir" (rosyjski świat), czyli jedność cywilizacyjną świata rosyjskojęzycznego, wywodzącego się z tradycji i historii dawnej Rusi. Formuła ta jest używana przez czynniki kościelne i instytucje państwowe w odniesieniu do obszaru posowieckiego.

Jak przypominają "Wiedomosti", w wielu krajach Europy Południowo-Wschodniej Cerkiew prawosławna odgrywa ważną rolę w życiu społecznym i politycznym. Zdaniem dziennika teraz inne istniejące na świecie Kościoły prawosławne - Cerkwie lokalne - będą musiały wybrać pomiędzy Moskwą a Konstantynopolem. Dla Rosji trudniejsze stanie się apelowanie w stosunkach z tymi krajami do jedności wiary.

"Tym samym słabnie jedna z ważniejszych 'miękkich sił', za pomocą których Rosja mogła wpływać na współwyznawców w innych krajach" - wskazuje dziennik. Powołując się na znanego rosyjskiego politologa Andrieja Kortunowa, dodaje, że dalsze upolitycznienie konfliktu grozi globalnym i długotrwałym podziałem w łonie prawosławia.

Taki wymiar polityczny dziennik dostrzega zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie. "Zaostrzenie sporu o to, komu podlega Cerkiew ukraińska, jest korzystne dla (prezydenta Ukrainy Petra) Poroszenki, który przy braku osiągnięć politycznych i gospodarczych zyskuje możliwość zaprezentowania krajowi ważnego zwycięstwa nad Moskwą" - oceniają "Wiedomosti".

Z kolei w Rosji, zdaniem gazety, problemy RPC są dla władz świeckich nieodłączne od państwa i "Kreml, szczególnie w ostatnich latach, stara się wykorzystywać RPC jako instrument wpływu w innych krajach i postrzega konflikt kościelny jako próbę ograniczenia wpływu Rosji na 'kanonicznym terytorium' byłego imperium rosyjskiego".

Niezależna "Nowaja Gazieta" ocenia, że rozłam między RPC i Patriarchatem Konstantynopola można porównać z Wielką Schizmą z 1054 roku, gdy chrześcijaństwo podzieliło się na wschodnie i zachodnie. "Decyzja patriarchy Konstantynopola i nieprzejednane stanowisko, jakie zajął Synod RPC, prowadzą do zniszczenia tysiącletniego światowego prawosławia" - ocenia gazeta.

Przy czym, jej zdaniem, "jedyną ofiarą obecnej Wielkiej Schizmy będzie Rosja". RPC bowiem "nie ma już sił, by sformować jakikolwiek wpływowy +sojusz Kościołów+, który byłby w stanie zmierzyć się z Konstantynopolem jako liderem oficjalnego światowego prawosławia" - ocenia komentator.

Uważa on, że żaden z lokalnych Kościołów prawosławnych "nie posunie się do zerwania z Konstantynopolem, by poprzeć RPC". Prognozuje, że początkowo "świat prawosławny podzieli się na całkowitych sojuszników Konstantynopola (Kościoły Cypryjski, Albański, Rumuński) i na 'rozjemców', próbujących podtrzymać kontakty z obiema stronami konfliktu, proponując im pośrednictwo w odbudowaniu stosunków (Kościoły: Antiochii, Aleksandrii, Serbii, Bułgarii)".

Nie jest też wykluczone - zdaniem komentatora - "stanowisko 'całkowitej neutralności' (do niej skłaniają się Patriarchaty Gruziński czy Jerozolimski)". Jednakże "czas nie działa na korzyść Moskwy i jeśli po ogłoszeniu autokefalii ukraińskiej RPC zacznie działać jeszcze radykalniej, na przykład ogłosi anatemę dla patriarchy Konstantynopola czy prawosławnych na Ukrainie - to Cerkwie lokalne wyraźniej wyrażą swoje poparcie dla Konstantynopola".

Autor artykułu ocenia, że decyzja Patriarchatu Konstantynopola o anulowaniu dekretu z XVII wieku oddającego metropolię kijowską pod jurysdykcję RPC dotyczy nie tylko Ukrainy. "Metropolia kijowska w granicach z 1686 roku obejmowała również współczesną Białoruś, Litwę i Polskę, a także niektóre zachodnie i południowe tereny Federacji Rosyjskiej" - wskazuje komentator. Jego zdaniem, "jeśli Konstantynopol nie uważa już, że metropolia kijowska wchodzi w skład RPC i oficjalnie ogłasza zamiar przyznania autokefalii Kościołowi ukraińskiemu, to +następny w kolejce+ jest Kościół białoruski". Pretensje do autokefalii mogą też - według autora - rościć sobie Kościoły prawosławne na Litwie, Łotwie i w Mołdawii.

Z kolei w łonie samej Cerkwi rosyjskiej istnieje, w ocenie autora artykułu, "zbyt wielka masa krytyczna duchowieństwa i aktywnych świeckich, którzy kategorycznie nie zgadzają się z polityką patriarchy Cyryla". Jak pisze komentator, "Patriarchat Konstantynopola wygląda jak dobra alternatywa dla kanonicznej pańszczyzny RPC". Jego zdaniem istnieje też alternatywa konserwatywna wobec patriarchy, która mogłaby przyjąć postać "zrehabilitowania staroobrzędowców i odrodzenia autentycznej rosyjskiej religijności, która nie da się pogodzić z pobożnością prawosławną Grecji czy Bałkanów".

"Rzeczywiście stoimy na progu przeformatowania świata prawosławnego, który zakończy się rozpadem struktury samego Patriarchatu Moskiewskiego w jej obecnym kształcie" - uważa "Nowaja Gazieta".

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)