Do konsultacji z unijnymi liderami miałoby dojść przed czwartkowym szczytem Rady Europejskiej w Brukseli. Występując w Izbie Gmin, szefowa rządu przyznała, że gdyby obecna propozycja została poddana pod głosowanie, to zakończyłoby się ono "porażką (rządu) z wysoką różnicą głosów". May podkreśliła, że "słuchała bardzo uważnie tego, co było powiedziane w tej izbie i poza nią" na temat proponowanego porozumienia, w szczególności krytyki dotyczącej tzw. mechanizmu awaryjnego dotyczącego Irlandii Północnej.

Zgodnie z jego zapisami, w razie braku wynegocjowania innego rozwiązania Wielka Brytania byłaby zmuszona do pozostania w unii celnej z UE, a także istniałoby ryzyko konieczności wprowadzenia granic regulacyjnych między Wielką Brytanią a Irlandią Północną.

Premier zapewniła jednocześnie, że uważa, że przedstawiony projekt porozumienia jest najlepszym dostępnym dla posłów i realizuje zobowiązania złożone wobec wyborców w kampanii przed referendum w 2016 r.

Dodała, że wciąż wierzy w możliwość uzyskania większości głosów, "jeśli otrzymamy dodatkowe zapewnienia dotyczące mechanizmu awaryjnego".

Wielka Brytania powinna opuścić Unię Europejską 29 marca 2019 r.

Informację o przełożeniu głosowania jako pierwszy podał serwis agencji Bloomberga, a następnie, powołując się na źródła w gabinecie May, doniesienia te potwierdzili także dziennikarze telewizji BBC, Sky News i dziennika "The Telegraph".

Parlamentarna arytmetyka sugeruje, że szefowa mniejszościowego rządu miałaby minimalne szanse na zwycięstwo - swój sprzeciw zapowiedziały nie tylko wszystkie opozycyjne partie, ale także ponad 100 deputowanych torysów oraz 10 posłów wspierającej rząd północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistów.

Stojący na czele liczącej około 80-100 grupy eurosceptycznych posłów, którzy stanowią wewnętrzną opozycję wobec premier w Partii Konserwatywnej, były wiceminister ds. Brexitu Steve Baker ocenił, że opóźnienie głosowania "jest zasadniczo porażką porozumienia w sprawie Brexitu wypracowanego przez premier".

Spiker Izby Gmin John Bercow ocenił w poniedziałek, że rządowa decyzja o przełożeniu głosowania ws. treści umowy wyjścia z UE jest "wielce nieuprzejma" wobec posłów.