Brexit, który jeszcze kilka dni temu nie miał być nawet poruszony na szczycie, prawdopodobnie zdominuje posiedzenie Rady Europejskiej. Stało się tak za sprawą decyzji brytyjskiej premier o przełożeniu zaplanowanego na wtorek głosowania w Izbie Gmin w sprawie ratyfikacji zawartego w listopadzie unijno-brytyjskiego porozumienia o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Szefowa brytyjskiego rządu podjęła tę decyzję, bo obawiała się, że umowa nie zostanie zaakceptowana w parlamencie.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk jeszcze w czwartek przed szczytem UE spotkał się z May, by przeprowadzić rozmowy "ostatniej chwili". Brytyjska premier spotkała się również z irlandzkim premierem Leo Varadkarem.

May powiedziała dziennikarzom tuż po przybyciu na szczyt UE, że w czwartek "nie spodziewa się przełomu" w sprawie zmian w zapisach umowy dotyczących Irlandii Północnej, ale liczy na "jak najszybsze rozpoczęcie prac nad gwarancjami" koniecznymi do uzyskania poparcia Izby Gmin.

Premier Mateusz Morawiecki, wchodząc na spotkanie przywódców, wskazał natomiast, że w kwestii Brexitu Polska stara się łagodzić stanowiska i sugerować partnerom, by wypracowywali jak najbardziej kreatywne rozwiązania. - Cieszymy się z tego, że obie strony, czyli Komisja Europejska, która negocjuje, i Wielka Brytania, rozumieją to – powiedział.

Premier Holandii Mark Rutte ocenił z kolei, że niemożliwe będzie rozpoczęcie kolejnych negocjacji z Wielką Brytanią w sprawie ewentualnej nowej umowy. Zapewniał, że żaden z krajów UE nie będzie chciał nadużywać mechanizmu awaryjnego, tzw. backstopu, czego obawia się Wielka Brytania i domaga się dodatkowych gwarancji. Rutte ocenił również, że mechanizm ten nie jest dobry ani dla UE, ani dla Wielkiej Brytanii, jednak - jak dodał - to jedyne rozwiązanie, które udało się wynegocjować.

Premier Luksemburga Xavier Bettel ocenił w rozmowie z dziennikarzami, że rzeczywista zmiana umowy wynegocjowanej między UE a Wielką Brytanią byłaby bardzo trudna. - Renegocjacje byłyby trudne, ale jeśli moglibyśmy coś doprecyzować i pomóc Theresie May, to ja z chęcią to zrobię – mówił.

Premier Finlandii Juha Sipila podobnie jak szef rządu Luksemburga wyrażał gotowość przyjścia z pomocą brytyjskiej premier. - Mechanizm backstopu jest ważny, ale naszym najważniejszym celem jest ustalenie charakteru relacji z Wielką Brytanią po jej wyjściu z UE - mówił Sipila.

Backstop to mechanizm awaryjny w sprawie uniknięcia twardej granicy między pozostającą w UE Irlandią a będącą częścią Wielkiej Brytanii Irlandią Północną. Przewiduje możliwość utworzenia unii celnej obejmującej UE i całe Zjednoczone Królestwo. Miałby on zostać uruchomiony, jeśli nie zostałoby wypracowane porozumienie o przyszłych relacjach gwarantujące brak "twardej granicy". Część Brytyjczyków uważa jednak warunki backstopu za niemożliwe do przyjęcia, z kolei unijne instytucje i państwa członkowskie bronią wypracowanego w tej sprawie kompromisu.

May na czwartkowym szczycie będzie miała możliwość podzielenia się z przywódcami państw UE obawami i opiniami na temat procesu ratyfikacji umowy UE z Wielką Brytanią. Jakich gwarancji ze strony "27" brytyjska premier będzie oczekiwała, tego do końca Bruksela nie wie.

Zgodnie z planem w czwartek wieczorem, po kolacji, unijni liderzy mają przedyskutować w gronie "27" to, co powie premier May kilka godzin wcześniej. Wtedy zdecydują, czy są w stanie udzielić Londynowi oczekiwanych zapewnień prawnych.

Brexit nie będzie jednak jedynym tematem szczytu. Po raz pierwszy przywódcy mają porozmawiać na temat szczegółów przyszłego unijnego budżetu na lata 2021-2027. W UE już mało kto wierzy, że uda się porozumieć w sprawie przyszłych ram finansowych UE przed zaplanowanymi na maj 2019 r. wyborami do Parlamentu Europejskiego. Tusk w swoim liście do przywódców wyznacza nowy termin na uzgodnienie budżetu: jesień 2019 r.

Pierwszego dnia szczytu przywódcy mają też rozmawiać o polityce zagranicznej. Spodziewane jest zielone światło dla przedłużenia na kolejne pół roku sankcji wobec Rosji za jej agresję na Ukrainie. Kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron mają przedstawić też wspólne sprawozdanie z wdrażania porozumień mińskich w kontekście przedłużenia sankcji.

W tym punkcie poruszana ma być też kwestia niedawnej agresji Rosji wobec ukraińskich okrętów. Wśród krajów nie ma jednak jednomyślności co do nałożenia jakikolwiek dodatkowych sankcji na Kreml za incydent w pobliżu Cieśniny Kerczeńskiej.

Przywódcy mają też omówić przygotowania do zaplanowanego na początek 2019 r. szczytu UE-Liga Państw Arabskich. W piątek w gronie 28 krajów liderzy mają również przyjąć konkluzje m.in. w sprawie jednolitego rynku, zmian klimatycznych, migracji, dezinformacji, walki z rasizmem i ksenofobią oraz konsultacji obywatelskich. Trwający do piątku szczyt ma zakończyć się dyskusją poświęconą sytuacji w strefie euro.