- Komisji wyjątkowo długo zajmuje przeanalizowanie prostej czterostronicowej ustawy. Wskazujemy na to, że już w kwietniu, w maju i teraz dokonaliśmy pewnych zmian. Pokazują one naszą wyciągniętą rękę, naszą gotowość do dialogu, do kompromisu - mówił dziennikarzom szef polskiego rządu.

Wcześniej tego dnia wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans przekonywał, że bez rozwiązania wszystkich kwestii dotyczących praworządności w Polsce, wykraczających poza sprawę Sądu Najwyższego, nie może być mowy o zakończeniu procedury z art. 7.

Władze w Warszawie są rozczarowane tym, że do tej pory Komisja nie przedstawiła kompleksowej oceny najnowszych zmian dotyczących Sądu Najwyższego, które sprowadzają się do wycofania się z kwestionowanych przez Brukselę regulacji.

Zdaniem premiera, coraz więcej państw członkowskich, szefów rządów państw unijnych "zauważa, że wiceprzewodniczący KE jest w trybie wyborczym i eskaluje stanowisko". - Nie służy to niestety znalezieniu kompromisu - ocenił.

Dodał, że pozostali członkowie kolegium komisarzy i państwa członkowskie, które wyraźnie widzą naszą postawę, wskażą, że nastawienie, jakie prezentuje Timmermans, nie służy "budowaniu spokoju, stabilności i kompromisowego podejścia, które jest fundamentem UE".

Choć Komisja dostrzega postęp w związku ze zmianami wprowadzonymi przez polskie władze dotyczące Sądu Najwyższego, to wskazuje, że przyjęte 20 grudnia 2017 r. zalecenia w sprawie praworządności odnoszą się też do innych kwestii. Poza zmianą ustawy o Sądzie Najwyższym, mówią one też o sądach powszechnych, o Krajowej Radzie Sądownictwa, a także przywróceniu niezależności Trybunału Konstytucyjnego. Timmermans zwracał też uwagę na problem nowej izby dyscyplinarnej Sądu Najwyższego i pociąganie przed nią sędziów, którzy domagają się niezależności wymiaru sprawiedliwości.