Dziennik Gazeta Prawana logo

Na Syberii nie powiesz "to niemożliwe"

5 listopada 2007, 23:17
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Mer rosyjskiego miasta Megion znalazł sposób na to, by jego urzędnicy pracowali jak należy. Zakazał im m.in. używania w pracy takich zwrotów jak: "to niemożliwe", "właśnie jest pora lunchu" czy "to co mam robić?".

To tylko niektóre z długiej, bo liczącej aż 27 zwrotów listy. Na umieszczonej w internecie liście zwrotów, które znalazły się na cenzurowanym, są m.in.: "dokumenty ma ktoś inny", "dzień pracy już się skończył", "nikt mi o tym nie powiedział", "właśnie się za to zabieram" czy po prostu "nie wiem".

Mer liczącego 56 tysięcy mieszkańców Megionu Aleksandr Kuźmin wyjaśnił, że zdecydował się na ten krok, bo ma dosyć urzędników, którzy mówią mu, że problemów nie da się rozwiązać, zamiast cokolwiek zaproponować.

Poza tym pracownicy administracji powinni ułatwiać ludziom życie, a nie wymyślać wymówki. Nie zastosowanie się do polecenia mera grozi poważnymi sankcjami. Używanie zwrotów zakazanych w obecności szefa tamtejszego magistratu "przyspieszy zwolnienie z pracy".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj