To najwyższa porażka urzędującego premiera w historii brytyjskiego parlamentaryzmu.

Zgodnie z przyjętą w ubiegłym tygodniu zmianą proceduralną May będzie musiała przedstawić plany dotyczące następnych kroków w ciągu trzech dni obrad Izby Gmin, tj. najpóźniej w poniedziałek, choć najprawdopodobniej zrobi to znacznie wcześniej.

Wśród możliwych scenariuszy są m.in.: powtórzenie głosowania w parlamencie po uzyskaniu dalszych zapewnień politycznych ze strony Unii Europejskiej, przedłużenie procedury wyjścia ze Wspólnoty na mocy art. 50 traktatów lub nawet wyjście z UE bez umowy, organizacja drugiego referendum lub zwołanie przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Opozycja złożyła wniosek o wotum nieufności dla rządu May; głosowanie w środę

W reakcji na wynik głosowania May przyznała w krótkim wystąpieniu, że pierwszym zadaniem przed dalszym procedowaniem ws. opuszczenia Wspólnoty będzie potwierdzenie tego, czy jej rząd cieszy się zaufaniem parlamentu. Jednocześnie zapowiedziała - jeszcze przed wystąpieniem Corbyna - że jeśli odpowiedni wniosek zostanie złożony, to będzie rozpatrzony w środę.

Chwilę później szef laburzystów potwierdził intencję przeprowadzenia takiego głosowania, podkreślając, że jest jasne, że obecny rząd nie może liczyć na poparcie Izby Gmin.

Zgodnie z parlamentarnymi procedurami wniosek o wotum nieufności będzie najprawdopodobniej poddany pod głosowanie tuż po cotygodniowej sesji pytań i odpowiedzi, zaplanowanej na środowe południe (13 czasu polskiego).

Izba Gmin zagłosowała we wtorek wieczorem przeciwko proponowanemu przez rząd Theresy May projektowi umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Przeciwko propozycji zagłosowało aż 432 posłów przy zaledwie 202 głosach poparcia (większość 230 głosów).

Z ubolewaniem odnotowuję wynik głosowania w Izbie Gmin tego wieczoru. Wzywam, aby Wielka Brytania przedstawiła swoje zamiary tak szybko, jak to możliwe. Czas się prawie skończył - napisał szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker na Twitterze, komentując wynik głosowania w Izbie Gmin.

Bezumowny Brexit jest złym rozwiązaniem tak dla Wielkiej Brytanii, jak i samej UE. Razem z naszymi partnerami w UE odniesiemy się do nowych propozycji brytyjskich w tej sprawie. Zrobimy wszystko, by naszym obywatelom i firmom zapewnić maksimum przewidywalności i bezpieczeństwa" - napisał z kolei premier Mateusz Morawiecki.

Spodziewana porażka

Komentatorzy spodziewali się dużej porażki rządu na poziomie zbliżonym do największych w historii brytyjskiego parlamentaryzmu. Według nich pogłębiłoby to trwający od miesięcy kryzys polityczny wokół mniejszościowego rządu podzielonej w tej sprawie Partii Konserwatywnej i mogłoby doprowadzić do brexitu bez porozumienia, mającego potężne konsekwencje gospodarcze dla całego kontynentu.

Najostrożniej ocenił sytuację centrowy "The Times", który napisał, że "nie ma jasnej alternatywy, (...) która mogłaby liczyć na poparcie większości w parlamencie", a "porażka jest przepisem na chaos".

"Odrzucając propozycję premier Theresy May, Wielka Brytania zmierzy się z nieznaną przyszłością. Premier straciła zaufanie swojego rządu i swojej partii, a jednak parlament mierzy się znowu z tym samym nieudanym planem. Kraj powinien przygotować się na przedłużony okres chaosu" - ostrzegł.

Eurosceptyczny tabloid "Daily Mail" wezwał z kolei posłów, aby "postawili na pierwszym miejscu interesy kraju" i przyjęli proponowany projekt umowy pomimo jego wad.

Jak oceniono, pozwoliłoby to na "wyjście z Unii Europejskiej, zjednoczenie kraju i zakończenie paraliżu politycznego, który ogranicza Wielką Brytanię".

"Wybór stojący przed posłami jest jasny: zaakceptować porozumienie, realizujące główne przesłanki brexitu i zapewniające stabilność, której jako naród tak bardzo potrzebujemy, lub poprowadzić nas w ciemną, niebezpieczną i niejasną przyszłość" - napisano.

Gazeta ostrzegła, że taki scenariusz może doprowadzić do "zniszczenia publicznego zaufania do klasy politycznej dalece poza punkt powrotu".

"Przez ponad dwa lata dyskusje o brexicie wyssały jakąkolwiek energię polityczną zarówno z Westminsteru (parlamentu), jak i Whitehall (administracji państwowej), pozostawiając politykę krajową w stanie zawieszenia. Jednocześnie rośnie brutalna przestępczość, zbliża się kwestia problemów energetycznych, koleje wyraźnie zawodzą, (...) a system więzienny pogrążył się w chaosie" - wyliczano.

"Dlatego w ten doniosły dzień apelujemy z pasją i pełnym przekonaniem do wszystkich posłów: postawcie swój kraj na pierwszym miejscu w swoich rozważaniach politycznych" - zakończono.

Znacznie bardziej krytyczny był jednak konserwatywny "The Daily Telegraph", który ocenił przedstawiony projekt umowy jako "okropny".

"Żałujemy, że stajemy przeciwko stanowisku konserwatywnego premiera i opowiadamy się za odrzuceniem pracy powstałej w wyniku blisko dwóch lat negocjacji, ale poparcie tej umowy przez posłów byłoby historycznym błędem, więc powinni ją odrzucić" - napisano.

Dziennik w szczególności zwrócił uwagę na kontrowersje dotyczące tzw. mechanizmu awaryjnego (ang. backstop), który "podzieliłby kraj na dwa, zmuszając Irlandię Północną do członkostwa w głębszej unii celnej z Unią Europejską niż reszta Zjednoczonego Królestwa i wymagając od prowincji przestrzegania unijnych przepisów w wybranych obszarach".

Jednocześnie dodano, że projekt umowy zakłada wypłatę 39 mld funtów istniejących zobowiązań budżetowych "bez gwarancji, że dostaniemy cokolwiek w zamian", a w efekcie "przechodząc do drugiego etapu negocjacji bez najlepszych kart przetargowych".

"Nie ma żadnej gwarancji, że odrzucenie tego porozumienia doprowadzi do tego, że Unia Europejska zaoferuje lepsze lub że uda się powstrzymać zwolenników pozostania w UE w parlamencie przed dalszym +rozwodnieniem+ lub zatrzymaniem brexitu. Posłowie jednak dzisiaj nie mają przewidzieć przyszłości, ale głosują nad tym, czy leżąca na stole umowa jest akceptowalna czy nie" - napisano.

Z kolei tabloid "The Sun" pytał, dlaczego Brytyjczycy mieliby ufać w dobre intencje Brukseli. Ocenił, że motywacją UE "przez cały czas było ukaranie Wielkiej Brytanii". "Premier May potrzebuje czegoś więcej niż tylko obietnicy; może dostanie to po swojej porażce" - napisano, nawołując do odrzucenia proponowanej umowy.

Liberalny dziennik "The Guardian" ocenił z kolei, że brytyjska premier "zmarnowała miesiąc", a jej porozumienie "nie może liczyć na większość w Partii Konserwatywnej, a co dopiero w Izbie Gmin".

"Kiedy May przegra to głosowanie, jej pierwszym działaniem powinno być zwrócenie się do Unii Europejskiej po wydłużenie procesu brexitu. Potrzebujemy realnego dialogu w ramach zgromadzeń obywatelskich na temat tego, dokąd kraj powinien pójść dalej" - oceniono.

Wielka Brytania powinna opuścić Unię Europejską o północy z 29 na 30 marca.