Policja już przekazała prokuraturze materiały świadczące - według brytyjskich mediów - o tym, że to matka małej Maddie, Kate McCann, zabiła swoją córkę. Podała jej bowiem zbyt dużą dawkę środków nasennych - rodzice często podawali te środki także pozostałej dwójce swoich dzieci.
Wszystko po to, żeby móc spokojnie korzystać z nocnych atrakcji portugalskiego kurortu, w którym wczasowali. Gdy okazało się, że Madeleine zmarła, rodzice postanowili ukryć zwłoki. Wywieźli ciało dziecka wynajętym samochodem w nieznane wciąż miejsce i wymyślili historię o porwaniu - przekonują portugalskie media. W tym aucie znaleziono zresztą włosy i ślady płynów ustrojowych Maddie.
O zarzutach zdecyduje teraz prokuratura. Kate McCann może być oskarżona o nieumyślne spowodowanie śmierci córki, a ojciec może usłyszeć zarzut utrudniania śledztwa i zacierania
śladów.
Ta makabra może mieć swój finał w portugalskim kościele Praia da Luz. Policja podejrzewa, że to właśnie tam zostało ukryte ciało dziewczynki. W tym miejscu rodzice Madeleine często modlili
się po zaginięciu córeczki.
Podobno McCannowie już zaangażowali adwokata, który bronił swego czasu m.in. Augusto Pinocheta. W poszukiwania zaginionej Madeleine po dramatycznych apelach rodziców zaangażował się praktycznie cały świat. Do "porywaczy" apelowali znani aktorzy, gwiazdy sportu, a ze zrozpaczonymi rodzicami spotkał się nawet papież Benedykt XVI. Wszystko na nic. Teraz straszliwa prawda może wyjść na światło dzienne.