Sirisena w wygłoszonym we wtorek przemówieniu powiedział, że w najbliższych tygodniach nastąpią duże zmiany w strukturach policji i na szczeblach kierowniczych krajowych służb bezpieczeństwa.

Jak informował rząd Sri Lanki już po niedzielnych zamachach, w raporcie z 11 kwietnia policja alarmowała, że służby wywiadowcze obcego państwa ostrzegały, iż lokalna organizacja islamistyczna National Thowheeth Jama'ath (NTJ) może dokonać ataków na kościoły.

Nie jest jasne, czy i jakie działania zostały podjęte pod wpływem raportu. Wcześniej informowano, że premier Ranil Wickremesinghe nie wiedział o nim, ponieważ przez spór z prezydentem nie miał dostępu do raportów wywiadowczych.

W środę władze Sri Lanki poinformowały, że liczba ofiar śmiertelnych zamachów wzrosła do 359. W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa.

Po zamachach władze Sri Lanki oskarżyły o ich przeprowadzenie NTJ, ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. We wtorek odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie Państwo Islamskie (IS).

Poprzedni bilans mówił o 321 ofiarach śmiertelnych. Liczba zabitych wzrosła, gdy na skutek odniesionych w zamachach obrażeń zmarły kolejne osoby.

Rzecznik policji Ruwan Gunasekara powiedział, że zatrzymanych zostało 18 kolejnych podejrzanych o udział w zamachach i obecnie w rękach wymiaru sprawiedliwości jest 58 osób, które mogły mieć związek z atakiem. Służby ostrzegają, że na wolności nadal może pozostawać kilku uzbrojonych terrorystów.

W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele na Sri Lance. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa. Odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie Państwo Islamskie (IS).

W poniedziałek władze tego kraju twierdziły, że odpowiedzialna za zamachy jest jedna z lokalnych radykalnych grup islamskich, choć wskazywały też, że przeprowadzone zostały one z pomocą zagranicznej siatki terrorystycznej.

Saperzy dokonali kontrolowanej eksplozji podejrzanego pojazdu w pobliżu jednego z kin w Kolombo.

Dotychczas w śledztwie w sprawie ataków aresztowano 60 osób, a ponad 100 prawdopodobnie zostanie aresztowanych - powiedział przewodniczący parlamentu Lakshman Kiriella, nie podając szczegółów.

Poprzednio o ponad 100 aresztowanych informowała agencja Reutera, później jednak skorygowała tę liczbę.

Ambasador USA na Sri Lance i Malediwach Alaina Teplitz poinformowała, że strona amerykańska prowadzi wraz z władzami w Kolombo wspólne śledztwo w sprawie niedzielnych ataków. W dochodzenie zaangażowane jest m.in. FBI.

Ambasador podkreśliła, że jej kraj "nie miał wcześniejszej wiedzy" o zagrożeniu terrorystycznym. Oceniła, że zawiódł lankijski system ostrzegania o zagrożeniach. Wskazała, że biorąc pod uwagę wysoki stopień koordynacji i skalę ataków, należy zbadać wątek ewentualnego udziału zagranicznych grup terrorystycznych, takich jak Państwo Islamskie.