Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyciekły szczegóły bliskowschodniego planu pokojowego USA. Polityczna burza w Izraelu

13 maja 2019, 13:58
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jerozolima
Jerozolima/Shutterstock
Bliskowschodni plan pokojowy administracji prezydenta USA Donalda Trumpa zakłada, że Izrael rozszerzy swą suwerenność na żydowskie osiedla na okupowanym Zachodnim Brzegu - podała telewizja Channel 12. Strona palestyńska konsekwentnie odmawia poparcia takiego kroku.

Jeśli niedzielne doniesienia telewizji są prawdziwe, to oznacza, że zgodnie z projektem nadzorowanym przez zięcia Trumpa Jareda Kushnera Stany Zjednoczone nie będą miały nic przeciwko faktycznej aneksji osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu - zauważają izraelskie media.

Model, który ma być zaproponowany przez Biały Dom, przypomina więc aneksję Wzgórz Golan przez Izrael. W 1981 r. państwo żydowskie wcieliło jednostronnie do swego terytorium ten zdobyty podczas wojny sześciodniowej w 1967 roku obszar. W wyniku tego konfliktu Izrael zajął również m.in. Zachodni Brzeg i Jerozolimę Wschodnią, gdzie mieszkają setki tysięcy żydowskich osadników.

Według Channel 12 amerykański plan, opracowywany od dwóch lat i szumnie nazywany "porozumieniem stulecia", przewiduje, że żadne z żydowskich osiedli na Zachodnim Brzegu nie zostanie ewakuowane. Arabskie osiedla na tym terytorium mają pozostać pod kontrolą Palestyńczyków. Telewizja nie podała źródła swoich informacji. Komentarza w sprawie odmówił Biały Dom. Przeciek wywołał w Izraelu "polityczną burzę" - zauważa portal "The Jerusalem Post".

Propozycja uznania suwerenności Izraela nad częścią osiedli spotkała się z krytyką ultraprawicowych Żydów, którzy domagają się całkowitej aneksji Zachodniego Brzegu. Lewicowa opozycja utrzymuje natomiast, że władze w Waszyngtonie grają kwestią planu, by polityczne wspierać premiera Benjamina Netanjahu, i nie przewidują w nim miejsca na niepodległą Palestynę.

Doniesienia telewizji to kolejne medialne spekulacje na temat nieopublikowanego jeszcze planu pokojowego Trumpa. W minionych tygodniach przedstawiciele amerykańskiej administracji ostrzegali, by nie dawać wiary jakimkolwiek medialnym przeciekom.Wśród nich były m.in. kwietniowe doniesienia dziennika "Washington Post", że plan prawdopodobnie nie będzie przewidywał utworzenia "osobnego i w pełni suwerennego państwa palestyńskiego". Pełną treść planu według zapowiedzi amerykańskiej administracji poznamy w czerwcu, po zakończeniu świętego dla muzułmanów miesiąca ramadan. Jego ogłoszenie było już jednak przekładane, m.in. z powodu kwietniowych izraelskich wyborów.

Wygrała je partia premiera Netanjahu Likud, która negocjuje właśnie w sprawie utworzenie koalicyjnego rządu. Wcześniej w kampanii Netanjahu obiecywał, że w przypadku wyborczego zwycięstwa przyłączy osiedla na Zachodnim Brzegu do Izraela. Złożył taką deklarację, chociaż zgodnie z prawem międzynarodowym, w tym rezolucjami ONZ, okupacja Zachodniego Brzegu Jordanu przez Izrael jest nielegalna.

Na forum ONZ regularnie dochodzi do izraelsko-palestyńskich sporów. W ubiegłym tygodniu na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ palestyński minister spraw zagranicznych Rijad al-Maliki uznał, że Waszyngton nie zaproponuje planu pokojowego, lecz "warunki kapitulacji". Negocjator Trumpa ds. Bliskiego Wschodu Jason Greenblatt oskarżał z kolei Radę o antyizraelskie uprzedzenia.

W sobotnim wywiadzie dla Fox News ten jeden z architektów planu skrytykował palestyńskich przywódców za odrzucanie planu przed upublicznieniem jego treści. - ocenił. Wyznający judaizm Greenblatt zapewnił też, że propozycja Waszyngtonu wymagać będzie kompromisów z obu stron. Zastrzegł, że amerykańska administracja , nie precyzując jednak, co to dokładnie oznacza.

Palestyńskie władze nie kryją krytyki wobec samej idei, że to USA wychodzą z propozycją rozwiązania bliskowschodniego konfliktu. Przywódca Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas od dawna zapowiada również, że nie podpisze żadnego dokumentu, który nie będzie zakładał zakończenia izraelskiej okupacji Zachodniego Brzegu i utworzenia suwerennego państwa palestyńskiego z Jerozolimą jako stolicą.

Władze Autonomii Palestyńskiej zamroziły relacje z administracją Trumpa. Według nich po uznaniu przez USA za stolicę Izraela Jerozolimy i przeniesieniu tam swojej ambasady Stany Zjednoczone nie mogą być dalej pośrednikiem w tym konflikcie. - powiedział o planie Mustafa Barguti z Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Uważa on, że Amerykanie odmawiają jego rodakom , a plan

Palestyńczycy, mając szerokie poparcie międzynarodowe, chcą, żeby Jerozolima Wschodnia była stolicą ich przyszłego państwa, które ma obejmować także Zachodni Brzeg Jordanu i Strefę Gazy.Większość społeczności międzynarodowej chce, aby ostateczny status Jerozolimy był negocjowany przez Palestyńczyków i Izraelczyków i aby nie umieszczać tam ambasad, dopóki nie zostanie osiągnięte porozumienie w tej sprawie. Izraelsko-palestyńskie rozmowy pokojowe załamały się jednak w 2014 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj