Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykanie budują supersamolot "Falcon"

18 listopada 2007, 23:26
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
W ciągu dwóch godzin będzie mógł zbombardować dowolny cel na Ziemi. Amerykańska armia pracuje nad nowym samolotem, który "uszczelni" tarczę antyrakietową. Futurystyczna maszyna ma uprzedzać próby ataku ze strony takich krajów jak Iran czy Korea Płn., a także pokazać Chinom, jak daleko w tyle pozostają za USA - dowiadujemy się z DZIENNIKA.

Chociaż amerykańska armia ugrzęzła w Iraku i Afganistanie, Pentagon już myśli o konfliktach przyszłości. W nowym projekcie budżetu USA aż 100 mln dol. przewidziano na projekt "Falcon" - budowę supersamolotu szturmowego.

Bojowo brzmiący Falcon (Sokół) to skrót od nazwy "Force Application and Launch From CONUS", czyli "Użycie siły i start z kontynentalnych Stanów Zjednoczonych". Nowa maszyna będzie bowiem podobna do wahadłowców: rakieta wyniesie ją na wysokość 50 - 80 km, gdzie rozwinie oszałamiającą prędkość 7 - 10 tys. km/h.

"Nie mamy jeszcze projektu, ale pracujemy już pełną parą nad techniką lotu hipersonicznego: silnikami, nawigacją i osłoną termiczną - mówi DZIENNIKOWI Jan Walker, rzecznika DARPA, agendy Pentagonu zajmującej się zaawansowanym uzbrojeniem. "Rząd traktuje ten projekt bardzo poważnie z przyczyn strategicznych, obronnych i politycznych" - podkreśliła.

Taka maszyna zapewniłaby bowiem USA miażdżącą przewagę nad wszystkimi ewentualnymi przeciwnikami - od Iranu, przez Rosję, aż po Koreę Północną i Chiny. Szybka i trudna do strącenia stałaby się ważnym elementem tarczy antyrakietowej, oprócz pocisków i radarów, jakie USA planują rozmieścić w Polsce, Czechach oraz Japonii. HCV (Hypersonic Cruise Vehicle), jak nazywają samolot wojskowi, mógłby błyskawicznie powstrzymać planowany atak ze strony Iranu albo Korei Płn. jeszcze przed odpaleniem rakiet. Uderzałby w wyrzutnie, a bomby lub pociski odpalone z wysokiego pułapu spadałyby na ziemię z ogromną prędkością, powiększając zniszczenia i z łatwością przebijając się przez grube warstwy betonu.

Ważną rolę będzie odgrywać także nowa rakieta wynosząca. Amerykanie, którzy w latach 70. postawili na wahadłowce, mają w tej dziedzinie zaległości, które pragną nadrobić po katastrofie promu Columbia w 2003 r. Rakieta projektu "Falcon" mogłaby służyć nie tylko do wynoszenia HCV, ale także satelitów wojskowych. Dziesiątki tych urządzeń już dziś zapewniają przewagę US Army na Ziemi, a także będą wspomagać tarczę antyrakietową. Jednak po styczniowym teście chińskiej broni antysatelitarnej Pentagon panicznie boi się, że w razie konfliktu Pekin będzie mógł rozbić w pył satelitarne "oczy" Ameryki. Nowa rakieta pozwoli szybko uzupełniać te luki, a sam HCV też będzie mógł pełnił rolę maszyny szpiegowskiej.

"Ameryka potrzebuje nowej technologii wśród samolotów obronnych. Od dawna było wiadomo, że stary szpiegowski SR-71 Blackbird musi być czymś zastąpiony, tote projekt "Falcon" nie powinien nikogo dziwić - tłumaczy w rozmowie z DZIENNIKIEM Daniel Goure, analityk z Instytutu Lexington w Waszyngtonie. "Samolot supersoniczny to odpowiedź USA na wyzwania militarne ze strony Chin, Rosji, Korei Północnej czy i Iranu. Ameryka nie da sobie odebrać prymatu w dziedzinie, w której do tej pory była najlepsza na świecie".

Nikt dokładnie nie wie, kiedy HCV ruszy na podbój przestworzy, tym bardziej że podobnie jak w przypadku Blackbirda Pentagon robi wiele, żeby prace nad nim utrzymywać w tajemnicy. Testowe loty HCV zapowiadano już na wrzesień tego roku, ale później przełożono je na "czas nieokreślony".

Falcon zastąpi SR-71 Blackbird

Samolot szpiegowski SR-71 Blackbird przez lata pozostawał niedoścignionym ukoronowaniem amerykańskiej inżynierii, a otaczająca go aura tajemnicy sprawiła, że stał się już legendą lotnictwa. Wprowadzony do służby w połowie lat 60. Blackbird mknął z trzykrotną prędkością dźwięku i osiągał pułap 36 km. Bijąc rekordy swej epoki, mógł z łatwością uciec wrogim myśliwcom, a jego kształt, farba i specjalne paliwo utrudniały wykrycie przez radar - był pierwszym, częściowo "niewidzialnym" samolotem w historii lotnictwa. Budowano go z tytanu importowanego z ZSRR, a amerykański wywiad musiał się nagłowić, żeby ukryć prawdziwe przeznaczenie surowca. Drwiną historii jest fakt, że SR-71 wykorzystywano głównie do szpiegowania Związku Sowieckiego. Z myślą o ich zwalczaniu Moskwa zbudowała myśliwce przechwytujące MiG-25 i MiG-31, jednak Blackbirda nigdy nie udało się zestrzelić. W okresie służby maszyny SR-71 zostały na całym świecie ostrzelane około tysiąc razy - bezskutecznie. Aparatura wywiadowcza na pokładzie Blackbirda miała tak duży zasięg, że samolot mógł szpiegować dany kraj, nie przekraczając granic jego przestrzeni powietrznej. W okresie stanu wojennego polska marynarka obserwowała Blackbirdy nad Bałtykiem.
Kosztowne misje samolotu straciły sens wraz z rozwojem satelitów szpiegowskich i końcem zimnej wojny. Ostatni lot Blackbirda odbył się w 1999 roku, a dziś kilkanaście maszyn tego typu można oglądać w muzeach lotnictwa w USA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj