Strzały oddano w chwili, kiedy licealiści wychodzili z autobusu. Szaleniec strzelał z samochodu zaparkowanego po drugiej stronie ulicy. Świadkowie mówią, że padło 10 strzałów.

Według policji, strzelec zaczaił się i czekał na konkretne osoby, by wyrównać rachunki związane z rywalizacją o wdzięki koleżanki. Inna wersja mówi o wojnie młodocianych gangów.

Sześciu uczniów zostało rannych, w tym dwóch ciężko. Ale lekarze zapewniają, że ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Policja zatrzymała kilka osób, jednak po przesłuchaniu zostały zwolnione. Na razie nieznane są motywy postępowania zamachowca lub zamachowwców.

To kolejna strzelanina w USA w ostatnich dniach. W kościele w Kolorado zostały zastrzelone cztery osoby, a w centrum handlowym w Omaha osiem.