Dziennik Gazeta Prawana logo

Pakistańskie wybory bez nadziei

19 lutego 2008, 00:57
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Przy niskiej frekwencji i licznych doniesieniach o nieprawidłowościach odbyły się wczoraj w Pakistanie kluczowe wybory do parlamentu. Głosowanie miało podreperować kruchą pakistańską demokrację, nadwątloną pod koniec ubiegłego roku zamachem na byłą premier i przywódczynię największej opozycyjnej partii Benazir Bhutto - pisze DZIENNIK.

Według krytyków, wybory przyniosą jednak nową falę chaosu w kraju, który posiada broń atomową. Kiedy DZIENNIK zamykał wydanie, rozpoczęło się już liczenie głosów, ale oficjalne rezultaty będą ogłoszone dopiero jutro. Wstępne wyniki nie były jeszcze znane, natomiast wszyscy oczekiwali, że wygra Pakistańska Partia Ludowa (PPP), którą kierowała zamordowana była premier Bhutto. "Spodziewamy się znacznej większości miejsc w parlamencie" - deklarował po oddaniu głosu Asif Ali Zardari, wdowiec po charyzmatycznej polityk i jej następca na czele partii.

Na drugim miejscu miała się znaleźć Pakistańska Liga Muzułmańska - nie wiadomo która z dwóch partii noszących tę samą nazwę, bo różnica między nimi w przedwyborczych sondażach była w granicach błędu statystycznego. Jedną kieruje były premier Nawaz Sharif, druga wspiera prezydenta Perweza Muszarrafa.

Wiadomo, że Zardari i Sharif spotkali się w ostatnich dniach przynajmniej dwa razy, bo jeśli ich partie zdobędą 2/3 miejsc w parlamencie, będą mogli stworzyć silny koalicyjny rząd i wszcząć wobec Muszarrafa procedurę impeachmentu. Oczekuje tego większość Pakistańczyków, bo prezydent, który do niedawna łączył urząd z kierowaniem armią, ciszy się ledwie 15-proc. poparciem.

Muszarraf ma jednak pomysł na wyjście z opresji. Po pierwsze zamierza odgrywać rolę języczka u wagi między Zardarim i Sharifem, i dlatego wczoraj ogłosił, że jest gotów współpracować z każdym premierem. Po drugie - co wytykają mu konkurenci i obserwatorzy - może poprawiać wynik swojej partii za pomocą oszustw. "Te wybory nie są wolne. Choćby dlatego, że władza trzyma prasę z daleka od punktów wyborczych" - mówi DZIENNIKOWI Micheal Kashif, przewodnik turystyczny z Lahore i zwolennik Nawaza Sharifa. "Słyszałem, że ludzie nie znajdowali swoich nazwisk na listach" - dodaje.


Radykalny ruch islamski jest ograniczony głównie do tzw. pasa pasztuńskiego (pogranicze afgańsko-pakistańskie - przyp. red.). Radykałowie mają też oczywiście zwolenników w pozostałych częściach Pakistanu, ale są tam marginesem. Problem polega jednak nie na tym, jak silne są te grupy, ale jak słabe jest państwo pakistańskie. Widać niebezpieczne trendy: demoralizację armii, poddawanie się całych oddziałów rebeliantom bez walki.


Siły na pograniczu składają się głównie z Pasztunów, oni nie chcą walczyć przeciw rodakom. A co ważniejsze, paramilitarny korpus graniczny był na pierwszej linii dżihadu: pomagał mudżahedinom, a potem talibom. Jak żołnierze mają zrozumieć, dlaczego przez ponad 20 lat wspierali świętą wojnę, a teraz muszą walczyć przeciw niej? Armia była i jest zapleczem Talibanu. Prezydent Muszarraf całkowicie zawiódł w restrukturyzacji sił zbrojnych; pozostały takie same, a dostały zupełnie inne zadania. Nie jest tak, że wojsko i służby bezpieczeństwa potrzebują więcej pieniędzy oraz nowoczesnego wyposażenia, jak sugerują Amerykanie. Potrzebują całkowitej przebudowy. Nie ma jej i dlatego słabe państwo nie jest w stanie kontrolować swojego terytorium i zwalczać ekstremistów.


Potrzebujemy mieszanki politycznego dialogu i siły, ale może to zrobić tylko rząd, który jest reprezentatywny i ma poparcie społeczne. Muszarraf nie przekonał rodaków do polityki konfrontacji, do tego, że nie walczymy wyłącznie w wojnie Ameryki, ale także w naszej własnej wojnie o przyszłość i stabilizację. Prezydent stracił wiarygodność oraz popularność, dlatego ludzie ufają teraz bardziej jego wrogom, w tym islamistom. Jeśli chce walczyć przeciwko ekstremizmowi, działa na jego korzyść, uwiarygodnia bowiem go w oczach ludzi. Nie można stawać do boju przeciwko fundamentalistom bez akceptacji społecznej.


Rozmawiali z panem jako człowiekiem Zachodu i chcieli korzystnie wypaść. Po 11 września Musharraf obiecał prezydentowi Bushowi, że państwo będzie kontrolować medresy i nic nie zrobił w tej sprawie. Sytuacja jest dziś znacznie poważniejsza niż wtedy, bo wzrosła iczba medres i mają więcej studentów.


Rozwijać system zwykłego szkolnictwa. Młodzi ludzie idą do medres, bo nie mają dostępu do innych szkół, a do tego medresy są darmowe. Ponadto potrzebujemy ścisłej ich kontroli, powinny się zarejestrować, ujawnić źródła finansowania i umożliwić władzom oświatowym sprawdzenie, czego właściwie uczą. Teraz każdy może propagować w medresie, co chce, np. ekstremizm. Po 11 września szkoły koraniczne są przejmowane przez ekstremistów - ich liderzy najpierw infiltrują nauczycieli w medresie, potem oskarżają jej przywódcę, że jest złym muzułmaninem. Nauczyciele, którzy są już po ich stronie, wybierają nowego mistrza wskazanego im przez radykałów i mogą już uczyć studentów, czego chcą, np. przygotowywać do zamachów samobójczych.


Oczywiście nie, ale nie wiemy, jaką część przejęli ekstremiści. Tylko nieliczne szkolą w przeprowadzaniu zamachów, problem polega jednak na tym, że wszystkie uczą dżihadu, co sprawia, iż wielu ich studentów jest gotowych walczyć za talibów. Dlatego właśnie potrzebujemy kontroli państwa nad szkolnictwem religijnym. Pakistan nie ma pieniędzy na rozwój edukacji i tę lukę wypełniają radykałowie.


Ekstremizm nie osłabł, przeciwnie - rośnie w siłę. Radykałowie mają teraz bardzo efektywne sposoby rekrutacji poprzez internet. Ale głównym problemem są nierówności społeczne i bieda w krajach muzułmańskich, a w Pakistanie rozkład polityczny, społeczny i gospodarczy państwa. Może on doprowadzić do eksplozji gniewu bardziej niszczycielskiej niż islamski radykalizm.

Ahmed Rashid - najwybitniejszy znawca ruchu talibów i fundamentalizmu islamskiego w Pakistanie, Afganistanie oraz Azji Środkowej, autor książek "Talibowie" i "Dżihad, narodziny wojowniczego islamu w Azji Środkowej".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj