Polskie doświadczenie okupacji, pamięć o polskich ofiarach zbrodni wojennych są wciąż słabo obecne w niemieckiej pamięci historycznej i w sferze edukacyjnej - ocenia Radziejowska.

Reklama

Z powodu epidemii koronawirusa zaplanowane uroczystości zostały znacznie ograniczone, a towarzyszące im wydarzenia przeniesione do Internetu. Władze Berlina wraz z podległymi im instytucjami przygotowały m.in. projekt internetowy składający się z wirtualnej wystawy, wypowiedzi świadków historii, serii podkastów oraz aplikacji wykorzystującej rozszerzoną rzeczywistość.

Jak czytamy w opisie projektu, skupia się on na momencie wyzwolenia Europy od narodowego socjalizmu w maju 1945 r., opisując jego przebieg i konsekwencje, ale pośród poruszonych tematów znajduje się też opis przejścia przez przedwojenne Niemcy od demokracji do dyktatury, historia II wojny światowej, widziana również z perspektywy ludności cywilnej, oraz opis nazistowskich zbrodni przeciwko ludzkości.

Szefowa berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego zwraca uwagę, że podczas konferencji prasowej przedstawiającej tę okolicznościową stronę internetową, o Polsce i polskich ofiarach wojny w ogóle nie wspomniano. Ze smutkiem przyjęła też, że pośród wypowiadających się w materiałach audiowizualnych świadków historii zabrakło Polaków.

W czasie prezentacji organizatorzy wirtualnej wystawy przypominali, że o nazizmie i zwycięstwie nad nim należy przypominać także w obliczu rosnących w Europie i na świecie tendencji nacjonalistycznych. Jak zaznacza Radziejowska, znaczące w tym kontekście było pominięcie sytuacji w Rosji i przywołanie przykładów Francji i Polski.

Jak tłumaczy Radziejowska, postrzeganie w Niemczech zakończenia II wojny światowej jako wyzwolenia od narodowego socjalizmu wiąże się z wygłoszonym w 1985 r. przemówieniem prezydenta RFN Richarda von Weizsackera. Powiedział on wówczas m.in, że 8 maja był dniem wyzwolenia od "pomiatającego człowiekiem systemu narodowosocjalistycznej przemocy", zwracał jednak również dużą uwagę na rozmiar niemieckich zbrodni i zbiorową za nie odpowiedzialność, o czym - zdaniem polskiej historyk - coraz mniej się teraz pamięta.

Szefowa berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego podkreśliła, że przy wszelkich niedostatkach obchodów organizowanych przez władze Berlina, tym ważniejsze stają się działania Instytutu, który publikuje na swojej stronie internetowej i w mediach społecznościowych świadectwa polskich świadków historii oraz organizuje debaty, w których stara się pokazać różne, także polskie, perspektywy pamięci i doświadczenia II wojny światowej.

Dziennik "Tagesspiegel" zauważa, że kontrowersje wzbudziła też uroczystość złożenia kwiatów pod tablicą upamiętniającą kapitulację Berlina 2 maja 1945 r. Władze Berlina do współuczestnictwa w tym wydarzeniu zaprosiły ambasadorów Rosji, Ukrainy i Białorusi, aby w ten sposób uhonorować pamięć wywodzących się z tych narodów żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zdobywali niemiecką stolicę.

Ukraiński ambasador w Berlinie Andrij Melnyk odmówił jednak udziału w ceremonii wraz z przedstawicielem Rosji, "która od sześciu lat prowadzi we wschodniej Ukrainie cyniczną wojnę". Dyplomata przekazał, że ze względu na okupację Donbasu i agresywną politykę Kremla wspólne obchody są niemożliwe. Dodał, że docenia gest berlińskiego burmistrza i jego pamięć o poległych ukraińskich żołnierzach, ale od strony niemieckiej "Ukraińcy życzyliby sobie większego wyczucia i empatii".

Radziejowska zwraca uwagę, że w uczestnictwie w tym wydarzeniu nie uwzględniono Polski, w związku z czym polski ambasador nie otrzymał nawet zaproszenia na te uroczystości.

Tegoroczne obchody rocznicy zakończenia wojny na szczeblu centralnym też będę miały okrojony program. 8 maja, w dzień podpisania kapitulacji III Rzeszy kanclerz Niemiec Angela Merkel wraz z przedstawicielami parlamentu i władzy sądowniczej złoży kwiaty w berlińskim Nowym Odwachu, w którym mieści się centralne miejsce pamięci poświęcone ofiarom wojny i tyranii.