Dziennik Gazeta Prawana logo

Doradca Johnsona podróżował mimo zakazu. Teraz się tłumaczy

23 maja 2020, 16:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dominic Cummings
PAP
Główny doradca brytyjskiego premiera Borisa Johnsona, Dominic Cummings, przekonywał w sobotę, że jechanie ponad 400 km, by być z rodziną w czasie rządowego zakazu przemieszczania się, było właściwą rzeczą. Również biuro premiera broni Cummingsa.

W piątek wieczorem dzienniki "The Guardian" i "Daily Mirror" ujawniły, że Cummings kilka dni po wprowadzeniu przez rząd ograniczeń mających na celu zatrzymanie epidemii koronawirusa, gdy sam miał się izolować, przejechał ponad 400 km do domu swoich rodziców w Durham w północno-wschodniej Anglii i że został tam pouczony przez policję.

Cummings zapytany w sobotę przez dziennikarzy o tę podróż powiedział, że zachował się "racjonalnie i zgodnie z prawem". Dopytywany, czy uważa, że to dobrze wygląda, odparł: "Kogo obchodzi, czy dobrze wygląda? Chodzi o to, żeby robić to, co należy. Nie o to, co o tym myślicie".

Cummingsa broniło też biuro premiera, tłumacząc, że doradca odbył podróż, aby zapewnić swojemu małemu synowi odpowiednią opiekę, ponieważ jego żona była chora na Covid-19 i istniało "duże prawdopodobieństwo", że on sam zachoruje.

 - napisano w oświadczeniu Downing Street.

W oświadczeniu tym nie odniesiono się jednak do tego, że Cummings pod koniec marca sam miał mieć objawy koronawirusa i według ówczesnych informacji z otoczenia Downing Street izolował się wówczas w domu.

Głównego doradcę Johnsona wziął w obronę także Michael Gove, wpływowy minister bez teki, który napisał na Twitterze, że troska o żonę i dziecko nie jest przestępstwem.

Te wyjaśnienia nie satysfakcjonują jednak opozycji. Partia Pracy nie zażądała na razie w otwarty sposób rezygnacji Cummingsa, ale oświadczyła, że podczas rządowej konferencji prasowej rząd musi odpowiedzieć na wiele pytań.  - oświadczył rzecznik Partii Pracy.

Sprawa stawia brytyjskiego premiera w bardzo kłopotliwej sytuacji. Na początku kwietnia do dymisji podała się naczelna lekarz Szkocji Catherine Calderwood, gdy prasa ujawniła, że wbrew własnym zaleceniom dwukrotnie pojechała na weekend do drugiego domu na wsi. Na początku maja z funkcji doradcy rządowego zrezygnował epidemiolog Neil Ferguson, który został przyłapany na tym, że w domu odwiedzała go przyjaciółka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj