Wybory na burmistrza Londynu

Reklama

W Londynie na liście kandydatów jest 20 nazwisk, z czego jednak tylko czworo należy traktować poważnie, a tylko dwóch - ubiegający się o reelekcję Sadiq Khan z Partii Pracy i Shaun Bailey z Partii Konserwatywnej - realnie walczy o władzę. Przy czym sondaże wyraźnie wskazują na wygraną tego pierwszego, a niewiadomą jest raczej to, czy zwycięstwo zapewni sobie już dzięki głosom pierwszego wyboru, czy też za pomocą głosów drugiego wyboru.

W Londynie wyborcy wskazują dwóch kandydatów, w preferowanej kolejności, i jeśli żaden z kandydatów nie uzyska ponad 50 proc. głosów pierwszego wyboru, dwaj pierwsi przechodzą do drugiej rundy, w której uwzględniane są zarówno głosy pierwszego, jak i drugiego wyboru.

Partia Konserwatywna zarzuca Khanowi doprowadzenie publicznej spółki Transport for London (TfL), która zarządza komunikacją miejską w stolicy, niemal do bankructwa, oraz niewystarczająco zdecydowaną walkę z przestępczością, co dla londyńczyków jest głównym priorytetem.

Jednak według sondaży z przełomu kwietnia i maja oraz z początku maja, wygra on w drugiej rundzie z Baileyem stosunkiem głosów około 60 do 40 proc.

Burmistrz Londynu jest politykiem, który ma - biorąc pod uwagę liczbę bezpośrednio oddanych na niego głosów - najsilniejszy mandat wyborczy w całej Wielkiej Brytanii.

Partia Pracy powinna także pozostać największą frakcją w liczącym 25 osób Zgromadzeniu Londynu, czyli lokalnym parlamencie brytyjskiej stolicy.

Jeśli chodzi o inne wybory burmistrzów, to odbywają się one m.in. w trzech największych po Londynie pod względem populacji jednostkach administracji lokalnej - w hrabstwach metropolitalnych Greater Manchester, West Midlands i West Yorkshire.

Ciekawe są także - z zupełnie innych powodów - wybory burmistrzów Bristolu i Liverpoolu. W pierwszym z tych miast dlatego, że stało się ono głównym ośrodkiem protestów przeciw projektowi ustawy zwiększającej m.in. kompetencje policji wobec demonstracji, i w związku z tym dochodziło tam w ostatnich tygodniach do poważnych zamieszek, z podpaleniami samochodów policyjnych włącznie.

W Liverpoolu natomiast z powodu tego, że poprzedni burmistrz, laburzysta Joe Anderson został w grudniu zeszłego roku aresztowany pod zarzutem korupcji i zastraszania świadków.