Dziennik Gazeta Prawana logo

Polityczna wendeta pani Royal

10 listopada 2008, 00:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
We Francji zbliża się ostatnia odsłona politycznej opery mydlanej, która od ponad roku pobrzmiewa w szeregach Partii Socjalistycznej. Zadawnione urazy pomiędzy zeszłoroczną kandydatką na prezydenta Francji Segolene Royal a jej byłym partnerem Francois Hollande'em mogą mieć kluczowy wpływ na przyszłe losy francuskiej lewicy - pisze DZIENNIK.

Rządzeni przez Hollande’a od 11 lat socjaliści w czwartek wieczorem zbiorą się, by wyłonić nowego szefa partii, Royale zaś jawi się jako faworytka tego wyścigu. Nie bacząc na wieloletnią znajomość, pnie się do góry i robi wszystko, by upokorzyć swego niedawnego partnera i politycznego mentora, który wprawdzie nie ubiega się o reelekcję, ale chciałby nadal mieć wpływ na losy ugrupowania. Royal ma już prawie 30-proc. poparcie partyjnych kolegów i wciąż zabiega o sprzymierzeńców. Tymczasem Hollande wydaje się coraz bardziej osamotniony, bo socjaliści właśnie jego obarczają winę za przegrane wybory prezydenckie i parlamentarne.

>>> Socjaliści w rozkładzie po przegranych wyborach

"To oczywiste, że PS potrzebuje gruntownych zmian" - oznajmiła niedawno 55-letnia Royal. "Dawni baronowie partii, owszem, są potrzebni, ale z pewnością nie powinni znaleźć się na świeczniku" - dodała, wyraźnie wskazując na swego ekspartnera. To oczywisty znak, że Segolene nie potrzebuje już Hollande’a ani w życiu prywatnym, ani zawodowym. Czwartkowy kongres przypieczętuje ich rozwód, który rozpoczął się w czerwcu zeszłego roku. Wtedy właśnie w księgarniach ukazała się książka "Segolene Royal. Kulisy klęski", w której Christine Courcel i Thierry Masure ujawnili, że Hollande miał przelotny romans z dziennikarką Valerie Trierweiler. Royal, nie bacząc na trzydzieści lat wspólnego życia i czworo dzieci, nakazała Hollande’owi wynieść się z domu.

Ale w związku pierwszej pary Partii Socjalistycznej iskrzyło już wcześniej - w 2006 r. dziennik "Le Parisien" donosił, że Royal wymogła na Hollandzie poparcie dla swej kandydatury w wyborach prezydenckich, grożąc wstrzymaniem kontaktów z dziećmi. Pierwszy sekretarz socjalistów najprawdopodobniej sam marzył o zmierzeniu się w wyborczym wyścigu z Nicolasem Sarkozym, kandydatura jego partnerki zaś była dla niego jak policzek. W czasie kampanii rzecznik prasowy Royal półżartem zauważył nawet, że jej jedyny słaby punkt to... jej partner. Jednak wówczas oboje zgodnie utrzymywali, że żadne rozstanie nie miało miejsca.

Dziś jest już jasne, że osobiste relacje Royal i Hollande’a to przeszłość, a na arenie politycznej postrzegani są oni jako najwięksi rywale. Z tym tylko, że szala znów przechyliła na stronę Segolene, a kariera polityczna jej byłego partnera stanęła pod znakiem zapytania. Poparcie udzielone przez Hollande’a ekscentrycznemu merowi Paryża Bertrandowi Delanoemu jako kandydatowi na szefa partii postrzegane jest raczej jako pocałunek śmierci - Royal z dnia na dzień wyprzedziła go o 4 pkt proc. w rankingach popularności. Obecnie jest faworytką zarówno wśród członków partii, jak i wyborców lewicy. Uśmiechnięta od ucha do ucha chętnie pokazuje się z nowym, o siedem lat młodszym partnerem, gwiazdą telewizji Bruno Gacciem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj