- podkreślił ukraiński prezydent w opublikowanym na swojej stronie w niedzielę przemówieniu.
"Praktyczne referendum"
- zaznaczył Zełenski.
W tym samym przemówieniu prezydenta Ukrainy odrzucił możliwość prowadzenia z Rosją rozmów pokojowych na terytorium Białorusi, zaznaczając, że ten kraj pomógł Moskwie w inwazji. Zapewnił jednak, że jest otwarty na negocjacje, które mogłyby się odbyć w innym miejscu np. Warszawie, Bratysławie, Stambule, Budapeszcie czy Baku.
Przedstawiciel biura ukraińskiego prezydenta Mychajło Podolak potwierdził w niedzielę, że rosyjska delegacja przybyła już do białoruskiego Homla, by tam spotkać się z Ukraińcami, chociaż zdawała sobie sprawę z tego, że do rozmów nie dojdzie. W rozmowie z agencją Reutera określił to zachowanie jako "propagandowe".
Atak rakietowy z terytorium Białorusi
Białoruski przywódca Alaksandr Łukaszenka przyznał w niedzielę, że z terytorium jego kraju wystrzelono rakiety w kierunku Ukrainy. Wezwał również Kijów do rozmów z Rosją, aby "Ukraina nie utraciła swojej państwowości".
Niedziela jest na Białorusi głównym dniem głosowania w referendum w sprawie zmian w konstytucji, wprowadzającym nowy organ - Ogólnobiałoruski Zjazd Ludowy. Zdaniem władz poprawki mają ograniczyć władzę prezydencką. Opozycja określa referendum jako "imitację i farsę", twierdzi, że zmiany będą kosmetyczne i podtrzymają rządy reżimu Łukaszenki.