- - mówi Giles.
Jak wskazuje, Rosja jest teraz bardziej świadoma charakteru wojny, którą rozpoczęła, a zwłaszcza siły ukraińskiego oporu, więc nie będzie już nie doceniać skali wyzwania ani nie będzie już zakładać, że ukraińskie siły łatwo skapitulują. - - wyjaśnia ekspert.
Giles dodaje, że niewiadomą w tym, jak daleko będą sięgać rosyjskie ambicje w stosunku do ukraińskiego terytorium będzie to, ile więcej ofiar rosyjskie siły zbrojne mogą udźwignąć. Zastrzega, że Rosja nie będzie się przejmowała własnymi ofiarami jako takimi, lecz tym, na ile one zmniejszą zdolności bojowe jej wojsk.
Zwraca też uwagę, że skupienie się przez Rosję na Donbasie nie wyklucza ataków w innych częściach Ukrainy. - - mówi Giles.
"Czasowe zawieszenie"
Podkreśla, że Rosja jedynie czasowo zawiesiła swoje ambicje podbicia całości Ukrainy i zrealizowanie tych mniejszych ambicji nie będzie oznaczać końca konfliktu, nie tylko z Ukrainą, lecz z Zachodem jako całością. - wyjaśnia.
Jak dodaje, wśród obserwatorów i analityków panuje niemal konsensus w tym, że rosyjski prezydent Władimir Putin wyznaczył datę 9 maja - Dzień Zwycięstwa w Rosji - jako termin na osiągnięcie sukcesu na Ukrainie. Ale jest to raczej oparte na poszlakach i znaczeniu samej daty, bo rosyjska propaganda nie składa żadnych obietnic związanych z tym terminem.
Giles mówi, że bez szczegółowej wiedzy na temat sytuacji na froncie przewidzenie, czy i do jakiego stopnia Ukraina jest w stanie powstrzymywać i odpierać rosyjską ofensywę w Donbasie, jest niemożliwe. A tych informacji o swoich zdolnościach bojowych Ukraina z oczywistych względów nie chce upubliczniać, by nie dostarczać ich przy okazji także Rosji.
Analityk uważa, że Ukraina nie może zaakceptować ustępstw terytorialnych w zamian za porozumienie pokojowe, choć jeśli Rosja jednostronnie zadeklaruje, że odniosła sukces i ograniczy działania militarne, wtedy zachodni sojusznicy Ukrainy, szczególnie ci z UE, mogą naciskać w tej kwestii na Wołodymyra Zełenskiego.
- - uważa Keir Giles.