Dziennik Gazeta Prawana logo

Burza po sugestii pekińskiej gazety o pięcioletnich restrykcjach covidowych

28 czerwca 2022, 09:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Chiny Covid-19
<p>Chiny, Szanghaj</p>/ShutterStock
Chińscy cenzorzy usunęli z sieci burzliwą dyskusję na temat sugestii sekretarza partii w Pekinie Caia Qi, że restrykcje covidowe, w tym zamknięcie granic dla turystów, ograniczenia podróży i masowe testy, zostaną utrzymane przez pięć lat – podała we wtorek stacja CNN.

Organ prasowy KPCh w Pekinie, dziennik „Beijing Ribao”, przekazał w poniedziałek przypisaną Caiowi wypowiedź, że „przez nadchodzące pięć lat Pekin będzie stanowczo stosował środki kontroli pandemii i utrzymywał politykę zero covid, by zapobiec przywlekaniu infekcji z zagranicy i ponownemu wzrostowi zakażeń w kraju”.

"Błąd edycyjny"

Później gazeta usunęła wyrwany z kontekstu fragment wypowiedzi urzędnika o „nadchodzących pięciu latach”, tłumacząc się „błędem edycyjnym”. Do tego czasu zapowiedź wywołała już jednak burzliwą dyskusję w chińskich mediach społecznościowych – podała CNN.

 – napisał jeden z użytkowników sieci Weibo.  – dodał inny, cytowany przez brytyjski dziennik „Guardian”.

Według CNN przytoczona przez „Beijing Ribao” wypowiedź Caia w pierwotnej wersji faktycznie była myląca, choć szef partii w Pekinie rzeczywiście mówił o możliwości utrzymania stanowczej polityki koronawirusowej w mieście przez następne pięć lat.

Większość krajów świata złagodziła restrykcje covidowe po zaszczepieniu znacznego odsetka ludności, ale Chiny obstają przy strategii „zero covid” i stanowczo reagują nawet na pojedyncze przypadki zakażeń. Granice kraju wciąż są zamknięte dla większości cudzoziemców, a w przypadku wykrycia ogniska infekcji osiedla, dzielnice, a nawet całe miasta zamykane są w surowych lockdownach.

Od końca marca do początku czerwca w takim lockdownie znajdował się ok. 25-milionowy Szanghaj, uznawany za najbogatsze miasto Chin. W tym czasie pojawiły się liczne doniesienia o brakach żywności i dostępu do opieki medycznej, a wyrazy krytyki i relacje sfrustrowanych mieszkańców były usuwane z sieci przez cenzorów.

W wielu miejscach publicznych w chińskich miastach wciąż wymagany jest zielony "kod zdrowia" na telefonie komórkowym, a specjalne aplikacje rejestrują wejścia do przybytków i śledzą podróże użytkowników wewnątrz kraju. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj