Wokół amfiteatru Flawiuszów zgromadziły się tysiące ludzi. Krzyż będą nieść między innymi migranci i uchodźcy, podopieczni kościelnego ośrodka Astalli w Rzymie. Jak wyjaśniono, przy każdej stacji są to osoby z terenów, o których mówi się w tekście rozważań, ale nie ich autorzy.

Reklama

„Słowa pokoju w świecie pełnym wojny” - to hasło tegorocznych rozważań towarzyszących 14 stacjom.

Każdy tekst jest świadectwem jakiejś osoby na temat konfliktów, wojny, terroryzmu, przemocy, tortur, bólu, dramatu migracji. Autorzy rozważań pochodzą z Ziemi Świętej, Ukrainy i Rosji, kilku krajów Afryki, Ameryki Południowej i Środkowej, Azji. To migranci i uchodźcy, matki, osoby duchowne; wszyscy zaznali cierpień, tortur, musieli uciekać z terenów konfliktów i przemocy. Całość składa się na dramatyczny obraz "trzeciej wojny światowej w kawałkach", jak obecną sytuację nazywa papież.

Tskst rozważań niemal w ostatniej chwili

Tekst rozważań został ogłoszony na niecałe cztery godziny przed Drogą Krzyżową, co zdarzyło się po raz pierwszy.

Największe emocje budzi powtórzenie scenariusza sprzed roku, gdy rozważania do jednej ze stacji Via Crucis napisały wspólnie Ukrainka i Rosjanka. W tym roku zrobili to młody Ukrainiec z Mariupola, który był uchodźcą we Włoszech i wrócił do swojego kraju, oraz młody Rosjanin, który stracił na wojnie brata.

Przypuszcza się, że to właśnie z tego powodu Watykan ogłosił tekst rozważań niemal w ostatniej chwili. W zeszłym roku po trwającej kilka dni polemice ostatecznie nie odczytano tekstu Rosjanki i Ukrainki, a wiernych poproszono o to, by modlili się w milczeniu o pokój.

Reklama

Ponowny wybór osoby z Ukrainy i Rosji interpretuje się jako potwierdzenie linii Stolicy Apostolskiej, która chce dążyć do pokoju poprzez dialog z obu stronami.

Z Rzymu Sylwia Wysocka