Kryzys gospodarczy, który doprowadził do upadku świetnie prosperującej islandzkiej gospodarki, zmienił polityczny układ sił na wyspie. Według Islandczyków to długotrwałe złe rządy konserwatywnej Partii Niepodległości sprowadziły kryzys do atlantyckiego raju. Po tym jak mała wyspa dobrobytu musiała przyjąć 10 mld dolarów pomocy od Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Dlatego Jak wynika z opublikowanych w niedzielę ostatecznych rezultatów głosowania, Sojusz Socjaldemokratyczny i Zielona Lewica uzyskały większość bezwzględną i wspólnie zdobyły 34 z 63 miejsc w parlamencie. Socjaldemokraci uzyskali 29,8 proc. głosów i 20 miejsc. Lewicowa partia zakończyła wybory wynikiem 21,7 proc., co daje jej 14 mandatów.
To oznacza, że która uformowała rząd po ustąpieniu konserwatystów. Partia Niepodległości oddała władzę po protestach, spowodowanych przez wywołane przez kryzys gospodarczy załamanie gospodarki. Teraz - 23 proc. głosów i 16 miejsc to najgorszy wynik w jej historii. Mniejsze partie - Partia Postępowa i Ruch Obywatelski - dostały odpowiednio 14 i 7,2 proc. głosów (9 i 4 miejsca w parlamencie).
>>>Lesbijka chce wyciągnąć wyspę z kryzysu
Frekwencja wyborcza była imponująca - 85 proc. Teraz 300-tysięczny kraj czekają ważne decyzje: nowy rząd musi zająć stanowisko wobec kwestii wejścia do Unii Europejskiej i ustabilizować finanse kraju. Lewica wierzy, że się jej to uda.
>>>Szef unijnego parlamentu nie chce Islandii w UE
- powiedziała szefowa socjaldemokratów i premier rządu tymczasowego Johanna Sigurdardottir. Podkreśliła wysoką wygraną lewicy. "Ludzie chcą zmiany obyczajów. Dlatego zagłosowali na nas" - oświadczyła pani premier.
Wielu mieszkańców wyspy uważa, że Proeuropejska premier Sigurdadottir chce akcesji do Unii i przyjęcia eurowaluty. Ale jej koalicyjny partner - lewica - pozostaje sceptyczny wobec Brukseli.
>>>Islandia już w 2011 roku może wejść do Unii