Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielka afera w Ukrainie. Prezes związku zarabia więcej niż prezydent Zełenski

27 stycznia 2025, 13:39
[aktualizacja 27 stycznia 2025, 21:47]
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wołodymyr Zełeński
Wołodymyr Zełeński/PAP/EPA
Andrij Szewczenko to dla Ukraińców postać niemal ikoniczna. Były piłkarz aktualnie jest prezesem tamtejszego związku piłkarskiego. Za swoją pracę, co miesiąc pobiera gigantyczną pensję, która o kilkadziesiąt razy przewyższa zarobki prezydenta Wołodymyra Zełańskiego. To oburzyło jego rodaków i w kraju wybuchła afera.

Gigantyczna pensja Szewczenki

Szewczenko przez lata był gwiazdą europejskiego i światowego futbolu. W swoim dorobku ma m.in. Złota Piłkę i triumf Lidze Mistrzów. Grał w największych i najbogatszych klubach takich jak choćby AC Milan czy Chelsea Londyn.

Przez lata kariery zarobił mnóstwo pieniędzy. Jednak po objęciu stanowiska szefa piłkarskiego związku w Ukrainie nie zamierzał pracować za drobne. Jak podają tamtejsze media Szewczenko sprawując funkcję prezesa, co miesiąc zgarnia do "kieszeni" 50 tysięcy dolarów (około 200 tys. zł)!

Zełeński i Kulesza nie mogą równać się z Szewczenką

Pensja Szewczenki znacznie przewyższa zarobki ukraińskiego prezydenta. Wołodymyr Zełeński przy byłym piłkarzu to ubogi krewny. W przeliczeniu na dolary głowa państwa naszych wschodnich sąsiadów pobiera z publicznych pieniędzy skromne 720 dolarów.

Z Szewczenką nie może się też równać przez PZPN. Cezary Kulesza zarabia "tylko" niecałe 30 tysięcy zł.

Poprzednicy Szewczenki pracowali społecznie

Nic więc dziwnego, że gdy informacja o wysokości miesięcznej pensji wypłynęła na jaw, to w Ukrainie wybuchła afera. Opinia publiczna jest oburzona zarobkami legendarnego piłkarza. Ukraińcy nie tylko są wściekli z powodu wysokości zarobków Szewczenki, ale w ogóle oburza ich fakt, że 48-latek pobiera pieniądze. Jego poprzednicy na stanowisku prezesa piłkarskiej federacji Ukrainy pracowali za darmo (z jednym wyjątkiem).

Andrij Szewczenko
Andrij Szewczenko
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraByły premier polskiego rządu interweniował w sprawie transferu Roberta Lewandowskiego »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj