Gigantyczna pensja Szewczenki
Szewczenko przez lata był gwiazdą europejskiego i światowego futbolu. W swoim dorobku ma m.in. Złota Piłkę i triumf Lidze Mistrzów. Grał w największych i najbogatszych klubach takich jak choćby AC Milan czy Chelsea Londyn.
Przez lata kariery zarobił mnóstwo pieniędzy. Jednak po objęciu stanowiska szefa piłkarskiego związku w Ukrainie nie zamierzał pracować za drobne. Jak podają tamtejsze media Szewczenko sprawując funkcję prezesa, co miesiąc zgarnia do "kieszeni" 50 tysięcy dolarów (około 200 tys. zł)!
Zełeński i Kulesza nie mogą równać się z Szewczenką
Pensja Szewczenki znacznie przewyższa zarobki ukraińskiego prezydenta. Wołodymyr Zełeński przy byłym piłkarzu to ubogi krewny. W przeliczeniu na dolary głowa państwa naszych wschodnich sąsiadów pobiera z publicznych pieniędzy skromne 720 dolarów.
Z Szewczenką nie może się też równać przez PZPN. Cezary Kulesza zarabia "tylko" niecałe 30 tysięcy zł.
Poprzednicy Szewczenki pracowali społecznie
Nic więc dziwnego, że gdy informacja o wysokości miesięcznej pensji wypłynęła na jaw, to w Ukrainie wybuchła afera. Opinia publiczna jest oburzona zarobkami legendarnego piłkarza. Ukraińcy nie tylko są wściekli z powodu wysokości zarobków Szewczenki, ale w ogóle oburza ich fakt, że 48-latek pobiera pieniądze. Jego poprzednicy na stanowisku prezesa piłkarskiej federacji Ukrainy pracowali za darmo (z jednym wyjątkiem).
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.