Reklama
Warszawa
Reklama

Czas na polityczne selfie! Kampania i fotograficzny lans

5 maja 2014, 14:34
O zrobieniu sobie wspólnej słitfoci nie zapomnieli politycy SLD, którzy brali udział w hucznym pochodzie pierwszomajowym. Leszek Miller sfotografował się wspólnie z Martinem Schulzem, a w tle widać "mistrza drugiego planu", Wojciecha Olejniczaka. / PAP / Tomasz Gzell
Idą z czasem, z postępem, z osiągnięciami - to hasło z bardzo starej reklamy jak ulał pasuje do polskich polityków. Wraz zbliżającymi się wyborami polityczni liderzy coraz chętniej pojawiają się w mediach społecznościowych, starając się nadać swej obecności możliwie spontaniczny wymiar. A jaki jest efekt? Wysyp politycznych selfie.
Reklama
Reklama
Czy ten artykuł był przydatny?
tak
nie
Dziękujemy za powiadomienie
Jeśli nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania w tym artykule, powiedz jak możemy to poprawić.
UWAGA: Ten formularz nie służy wysyłaniu zgłoszeń . Wykorzystamy go aby poprawić artykuł.
Jeśli masz dodatkowe pytania prosimy o kontakt

Powiązane

Reklama
Reklama

Komentarze(21)

Pokaż:

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz -zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
  • saza
    2014-05-05 15:26:54
    a ja mam to wszystko w dupie!j
    0
  • atak trwa
    2014-05-03 15:22:59
    Kosiba
    Już zarzuty stawiane bliźniakom Kaczyńskim we wczesnych latach 90.
    ubiegłego stulecia z powodu spółki Telegraf przybrały groteskowy przejaw
    ulotki – "nekrologu", zawiadamiającego o tym, jakoby 14 sierpnia 1991
    r. "zmarła [...] wiara w piękne hasła »solidarności«", a miało to nastąpić "po
    zapoznaniu się z działalnością" tej spółki, "założonej przez najbliższych
    współpracowników Pana Prezydenta". Anonimowe "Grono Obywateli" sygnujące
    nekrolog nie wybrało sobie jako okazję do takiego gestu żadnego spośród – na
    przykład – następujących wydarzeń (wybranych z okresu „transformacji
    ustrojowej”, ale przed 14 sierpnia 1991 r.), o dosyć różnym charakterze i
    ciężarze gatunkowym:

    • obrad Okrągłego Stołu i dokonanie w ich wyniku rejestracji w dniu 17
    kwietnia 1989 r. nowej organizacji pod przywłaszczoną nazwą NSZZ "Solidarność";

    • wypowiedź tow. doc. Bronisława Geremka w dniu 6 czerwca 1989 r.,
    wyrażająca zaniepokojenie z powodu wyborczej przegranej (dwa dni wcześniej) 33
    spośród 35 kandydatów reżymowej „listy krajowej”, a zwłaszcza Geremkowe: „pacta
    sunt servanda” czyli wyrażona z góry, w imieniu strony „solidarnościowo-
    opozycyjnej”, gotowość przystania na dowolne poczynania strony „rządowo-
    koalicyjnej” dla uratowania dla PRON tych 33 mandatów poselskich (tj. zmiany
    ordynacji wyborczej w trakcie wyborów, tj. pomiędzy ich I a II turami);

    • zachowanie kilkunastu członków OKP (absencja, oddanie głosu nieważnego, a
    nawet 1 głos „za”) w dniu 19 lipca 1989 r., umożliwiające wybór tow. gen.
    Jaruzelskiego przez Zgromadzenie Narodowe na stanowisko prezydenta PRL;

    • wypowiedź tow. prof. Bronisława Geremka w dniu 20 lipca 1989 r.,
    wyrażająca satysfakcję z tego, że poprzez wybór tow. gen Jaruzelskiego na
    prezydenta PRL umowa Okrągłego Stołu została zrealizowana (tym samym –
    zaprzeczenie dementi Janusza Onyszkiewicza w „Gazecie Wyborczej” z 14 czerwca
    wobec sugestii min. Jerzego Urbana o istnieniu takiego uzgodnienia);

    • epitet „frustraci bez kwalifikacji” pod adresem posłów OKP różniących się
    w poglądach od Prezydium OKP (Adam Michnik, 28 lutego 1990 r.);

    • niespodziewane przemówienie pos. Henryka Wujca domagającego się w Sejmie,
    aby w ustawie o kombatantach uprawnienia kombatanckie rozszerzyć także na
    (komunistycznych) uczestników wojny domowej w Hiszpanii (por. „Najwyższy Czas!”
    z dnia 9 stycznia 1990 r.);

    • gwałtowne oburzenie tow. pos. Bronisława Geremka (OKP) w dniu 7 kwietnia
    1990 r. na pos. Romana Bartoszczego (PSL), z powodu jego zaniepokojenia
    niszczeniem akt w MSW;

    • debata w Sejmie w dniu 28 kwietnia 1990 r., zakończona zaniechaniem
    upaństwowienia majątku b. PZPR (zaniechaniem – w znacznej mierze wskutek
    oratorskiej swady pos. Adama Michnika, wymierzonej w „nienawiść” i
    w „jaskiniowy antykomunizm”), a także – utrzymaniem tzw. „prominenckich”
    emerytur;

    • zdecydowany sprzeciw posłów: Jacka Kuronia, Jana Lityńskiego i Wiktora
    Kulerskiego w dniu 5 października 1990 r. wobec projektowanej przez innych
    posłów OKP uchwały o uznaniu Informacji Wojskowej, Urzędu Bezpieczeństwa i
    Służby Bezpieczeństwa za organizacje zbrodnicze;

    • nie wolna od oszczerstw kampania przeciwko Stanisławowi Tymińskiemu, a w
    szczególności – przypisanie mu w dniu 19 listopada 1990 r. przez min.
    Krzysztofa Kozłowskiego kontaktów z reżymem Kadafiego w Libii (a w domyśle – z
    Moskwą), które to przypisanie zostało półgębkiem odwołane, ale dopiero wtedy,
    kiedy walka wyborcza już była rozstrzygnięta;

    • nieoczekiwany dla bliskich i przyjaciół, ale w anonimowych telefonicznych
    pogróżkach zapowiadany ofierze, nagły zgon na serce zdrowego Michała Falzmanna
    w dniu 18 lipca 1991 roku;

    • storpedowanie przez Sejm uchwały lustracyjnej Senatu, podjętej 19 lipca
    1991 r., wszak w Senacie szczególnie przeciw niej oponował tow. sen. Andrzej
    Szczypiorski (TW „Mirek”), lansowany jako czołowy „Autorytet Moralny” (w
    skrócie – AM).

    Okazje, których nie wyzyskano do tej propagandy przeciw-solidarnościowej,
    podpowiadają, kto i w czyim interesie prowadził tę kampanię propagandową.
    Autorzy ulotki „nekrologu” nie zdezawuowali tych zachowań polityków spod
    szyldu "S", które były spełnieniem oczekiwań komunistów! Już starożytni
    Rosjanie (kto mieszkał w środkowych Włoszech jeszcze dawniej? Oczywiście „eto
    russkije” = Etruskowie...) mawiali „cui prodest?”. Komunistyczne rodowody ludzi
    odpowiedzialnych za aferę FOZZ (na których trop natrafił insp. Falzmann z NIK),
    długoletnia partyjna przeszłość Geremka i Balcerowicza (obaj po kilkanaście
    lat, choć w różnym czasie, jednak bynajmniej nie tylko jako szeregowi
    członkowie PZPR!) oraz PAX-owska – Mazowieckiego (o życiorysie gen. W.
    Jaruzelskiego nie wspominając) to wszystko były okoliczności zbyt niewygodne
    (dla komunistów), aby kierować atak w takie fakty jak: neo-"Solidarność",
    prezydentura Jaruzelskiego albo tzw. plan Balcerowicza. "Przykładem może tu
    być »Telegraf« – sprawa ciągnęła się długo, co dawało wciąż nowe okazje do
    mieszania w nią nazwisk przeciwników politycznych Belwederu. To, że sprawę
    umorzono z braku cech przestępstwa[,] do wiadomości podano tylko raz i sprawa
    ucichła. W świadomości ludzi udało się jednak w ten sposób zakodować związek
    pewnych ludzi z »aferami« i to wystarczy." (Por.: Inga Rosińska i Paweł
    Rabiej, "»Droga cienia«. Wachowski bez cenzury.", wydawnictwo "AXEL", Łódź 1993
    r., str. 157). W ulotce niby to uderzano w prez. Wałęsę, jednak, wkrótce potem,
    kiedy drogi braci Kaczyńskich i Lecha Wałęsy rozeszły się, było już jasne, że
    chodzi o bliźniaków, nie o prezydenta.

    Bracia Jarosław i Lech Kaczyńscy bywali ośmieszani jako prymitywni
    karierowicze już wtedy, kiedy uchodzili jeszcze za zauszników prez. Wałęsy
    (pracując w jego kancelarii). To z tej okazji tow. red. Stefan Bratkowski
    lansował wymyśloną przez siebie nazwę „kancelariat”, mającą określać styl
    prezydentury Wałęsy – trzeba przyznać, że to zręczny neologizm – kojarzy się z
    takimi wyrazami, jak np.: „kalifat”, „sułtanat”, "emirat", „szariat". (Tenże
    tow. Bratkowski, również na początku lat 90., z wdziękiem obdarzył mec.
    Wiesława Chrzanowskiego epitetem „Führer” – jak źle by nie chciało się mówić o
    Chrzanowskim, należy mieć w pamięci, że pierwsze szlify w ZMP i w
    komunistycznym dziennikarstwie tow. Stefan Bratkowski zdobywał w czasie, kiedy
    mec. Wiesław Chrzanowski był więźniem politycznym reżymu Bieruta, więc już
    choćby z racji swojej długoletniej służby – siostrzanemu wobec nazizmu –
    komunizmowi Bratkowski powinien być bardziej uważny w obdzielaniu takimi
    epitetami...) Z kolei wskazywanie na Kaczyńskich jako na „spoconych w pościgu
    za władzą” to wynalazek tow. Andrzeja Celińskiego (wtedy z UD, potem kolejno:
    UW, SLD, a ostatnio – SdPl). Przy innych okazjach bracia Kaczyńscy są
    przedstawiani jako przykłady „oszołomy”…
    0
  • Polak
    2014-05-03 12:23:54
    ~koło PSL w...2014-05-03 11:11 100% I pis,psl tez do pupy.
    0
  • Templariusz
    2014-05-03 18:57:19
    re~Niezyd2014-05-03 18:49
    Jeszcze gorzej niż w nicku, pieprzony Chazar kizia mizia.
    0
  • koło PSL w...
    2014-05-03 11:11:23
    PO się - niestety - skończyło. Kto nie wierzy, niech przeczyta ostatnie "WSieci", jeszcze do nabycia do niedzieli w kioskach. Marbod, francuski producent makaronow Malma oskarża JK Bieleckiego o gansteryzm. Z kim bedziemy w sojuszu?
    0
  • WAW
    2014-05-03 12:53:32
    WYGLADAJA JAK MALPY WYGLADAJACE PRZEZ OKIENKO W KLATCE... :)))

    A TEN KOLES TO OD RAZU WIDAC PO TWARZY ZE JEST Z RADOMIA... :)))
    0
  • walduś - mason
    2014-05-03 13:11:28
    Gansteryzm to chyba tylko w PSL-u.
    0
  • szczam na PiS
    2014-05-03 13:56:06
    Znowu obwożą bezzębnego Kaczora jak worek kartofli po kraju i debile sobie z nim zdjęcia robią
    .I tak doskonale wszyscy wiedzą że ta gnida ma na celu tylko dorwanie się do władzy i razem z Maciorą zrobić z Polski pośmiewisko na cały świat .
    0
  • gosc
    2014-05-03 13:48:58
    PO to Tuska "ferajna" ktora juz tym razem ,mam nadzieje nie bedzie sponsorowana przez obcy kapital zeby zwijac Polske.

    Polacy ,nie glosowac powinni na PO !!!
    0
  • olo
    2014-05-03 14:08:15
    Jak bardzo boli postkomunę, że Kaczor nie brał kasiory z Moskwy
    ani Berlina.
    Kaczor ma zęby, ale wy na bank będziecie je trzymać w szklance,
    przy łopacie, jak wam się uda dożyć 67 lat.
    0
Reklama

Zobacz więcej

Reklama
image for background

Przejdź do strony głównej