Dziennik Gazeta Prawana logo

20 tysięcy Polaków nie ma prądu

28 stycznia 2010, 10:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jeszcze wczoraj pozbawionych zasilania było dwa tysiące odbiorców, ale dziś jest ich już 20 tysięcy. Wszystko przez nowe wyłączenie spowodowane opadami śniegu i wichurami w Śląskiem, Świętokrzyskiem i Małopolsce. północnej części województw śląskiego, małopolskiego i na południu województwa świętokrzyskiego.

"To nie są wyłączenia trwałe, ale co chwilę zrywane są kolejne linie, łamane są kolejne słupy energetyczne" - mówił minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller w radiowej Trójce.

Podkreślił, że nie chciałby, aby z tego powodu podnoszony był alarm "w sytuacji, gdy ten alarm bardziej przestrasza niż pomaga". "Wyłączenie 2 tys. odbiorców w 40-milionowym kraju to nie jest zdarzenie, które powinno stawiać na nogi duży odsetek społeczeństwa. Gdyby z tego tytułu, oprócz oczywistej niewygody, prądu nie miały szpitale, domy pomocy społecznej, to rzeczywiście mielibyśmy zachwianie bezpieczeństwa w państwie. Natomiast prawdą jest, że uruchomiono agregaty prądotwórcze, które obsługiwały i pompy na stacjach wodociągowych, i instalacje kanalizacyjne, i zasilały nawet w niektórych miejscach urzędy administracji lokalnej. W związku z tym okazało się, że struktury działające w sytuacjach awaryjnych zadziałały" - podkreślił minister.

Poinformował, że jeszcze w czwartek spotka się z wojewodami z terenów, gdzie są największe problemy z dostawami prądu, oraz z firmą energetyczną odpowiadającą za zasilanie i sprawność sieci przesyłowych. "Prawdopodobnie w czasie tego spotkania dowiem się o stratach. Starty poniesione przez samorządy wiążą się przede wszystkim z uruchomieniem agregatów, a także dodatkowych sił Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczej Straży Pożarnej, która przyszła w sukurs energetykom. Jest czas przychodzenia z pomocą ludziom bez prądu, jest czas liczenia skutków finansowych. Na razie ciągle mamy ten pierwszy etap" - zaznaczył szef MSWiA.

Podkreślił, że trwają przygotowania na wypadek powodzi, której można się spodziewać wiosną. "Taki stan zlodowacenia głównych cieków wodnych jak w tym roku, ostatni raz był w 1982 r. W związku z tym większość osób, które dzisiaj pracują w służbach ratunkowych, nie przeżyło w swoim życiu zawodowym takiego problemu" - powiedział Miller.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj