Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego
Andrzej Morozowski nie żyje. Dziennikarz TVN24 odszedł 4 sierpnia po długiej i ciężkiej chorobie nowotworowej. W piątek, 14 sierpnia odbyło się jego pożegnanie. Pierwsza część miała miejsce na warszawskich Powązkach Wojskowych, druga na cmentarzu w Pyrach przy ulicy Farbiarskiej 30. To właśnie tam został pochowany prowadzący program "Tak jest".
Edward Miszczak wspomina Morozowskiego
Tydzień temu, podczas prezentacji ramówki Polsatu, Edward Miszczak w rozmowie z Dziennik.pl wspominał zmarłego kolegę. To był wielki dziennikarz, to był wielki człowiek. Mój wieloletni kolega, razem robiliśmy dużo programów. Myślę, że program "Teraz My" był jakąś torpedą, za którą chłopaki (Andrzej Morozowski prowadził ten program w duecie z Tomaszem Sekielskim - przyp. red.) chyba wszystkie możliwe nagrody, szczególnie za program o Renacie Beger - mówił dyrektor programowy Polsatu.
Jego zdaniem to właśnie ten program Morozowskiego i Sekielskiego przełamał pewne stereotypy i bariery. Pokazali światu w realnej historii, nie tam nudne nagrywane setki, tak jak to kiedyś bywało, tylko normalny polityczny handel w ukrytej kamerze - mówił Miszczak.
"Był gigantem jako człowiek"
W rozmowie z Dziennik.pl wyznał, że zmarły Andrzej Morozowski nigdy się nie skarżył. O tym, że w ich domu był problem z chorym dzieckiem, dowiedziałem się po wielu latach. Miałem podobną sytuację w domu, gdzie ratowałem własnego syna z sepsy na granicy już końcówki życia. Był osobą niewierzącą w przeciwieństwie do mnie, ale myślę, że czasem jego dekalog był mocniejszy od mojego. Był gigantem jako człowiek - uważa Edward Miszczak.
Andrzej tych lotów wysokich miał dużo. Przyjaźniliśmy się jeszcze od czasów Zetki, bo ja byłem z RMF-u, on z Zetki, więc mieliśmy co sobie wyrzucać. Każdy pracował w lepszym radiu, więc długo te spory toczyliśmy od lat, potem się spotkaliśmy w TVN-ie. Strasznie się cieszę, że dwa miesiące temu udało mi się przez telefon z nim pożegnać, kiedy już leżał w szpitalu. Jego będzie brakowało - wyznał Edward Miszczak w rozmowie z Dziennik.pl.
Miszczak o prezenterach chorych na raka: Fajnie, że telewizja ich nie skreśla
Dodał również, że niesamowicie ważnym było to, że TVN-ie "pozwolono tym chłopakom chorym na nowotwór prowadzić programy". Dla niektórych, od Marcina Pawłowskiego poczynając, to był szok dla widowni, a z drugiej strony to było tak wielkie cywilizowanie tego świata, że chorzy też mają prawo, że mamy ich dookoła siebie - stwierdził Miszczak.
Ja przeżyłem to wszystko na sobie, bo umierała mi na raka żona i strasznie wiem, jak to zmienia. Fajnie, że telewizja ich nie skreśla, tylko że daje im szansę być do końca ze swoją widownią - dodał dyrektor programowy Polsatu.
Marta Kawczyńska – dziennikarka Dziennik.pl. Ukończyła Filologię Polską na Uniwersytecie Warszawskim ze specjalizacją animacja kultury, jest też psychoterapeutką tańcem i ruchem (DMT). Pracowała m.in. w Gazecie Stołecznej, Super Expressie, TVP. Jest autorką książki "Alopecjanki. Historie łysych kobiet" oraz współautorką poradników "#Nastolatka". Specjalizuje się w tematyce show-biznesowej oraz społecznej. W Dziennik.pl zajmuje się działem życie gwiazd, nostalgia, kultura. Prowadzi podcasty "Kawka z…" i "Dziennik Kryminalny" emitowane na kanale DGP Infor na Youtubie.
