Prokuratura w Pucku (woj. pomorskie) postawiła zarzut jazdy po alkoholu 41-letniemu funkcjonariuszowi Biura Ochrony Rządu. W sierpniu oficer rozbił na Helu służbową limuzynę. Akt oskarżenia wkrótce trafi do sądu. Kierowcy grozi nawet osiem lat więzienia.
Nie ma wątpliwości, że agent Biura Ochrony Rządu, który po pijanemu wjechał służbowym mercedesem w słup energetyczny, odpowie za swój grzech. Ale funkcjonariusz,
który tuż po kolizji miał we krwi 1,3 promila alkoholu, do winy się nie przyznaje. Konieczne jest więc przeprowadzenie przez Zakład Medycyny Sądowej bardziej szczegółowych ekspertyz, które
nie pozwolą piratowi wywinąć się od kary.
Prokuratura nie ujawnia, w jaki sposób BOR-owik tłumaczył się z tego, że nagle zjechał z drogi i uderzył w słup. 41-letniemu oficerowi grozi osiem długich lat za kratkami. Niezależnie od sprawy w sądzie, Biuro Ochrony Rządu wszczęło wobec mężczyzny postępowanie dyscyplinarne. Jeszcze się nie zakończyło. Piratowi grozi wyrzucenie ze służby.
Prokuratura nie ujawnia, w jaki sposób BOR-owik tłumaczył się z tego, że nagle zjechał z drogi i uderzył w słup. 41-letniemu oficerowi grozi osiem długich lat za kratkami. Niezależnie od sprawy w sądzie, Biuro Ochrony Rządu wszczęło wobec mężczyzny postępowanie dyscyplinarne. Jeszcze się nie zakończyło. Piratowi grozi wyrzucenie ze służby.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl