Wartość złożonej w ubiegłym tygodniu oferty Eurocoptera to 495,192 mln zł. Augusta chce o ponad 6 milionów mniej, ale jej produkt nie spełnia wszystkich wymogów technicznych określonych
przez Ministerstwo Zdrowia.
Według specyfikacji konieczne jest m. in. zapewnienie minimum 97 cm przestrzeni między materacem dla chorego a sufitem śmigłowca, mierzonej na odcinku klatki piersiowej pacjenta. Ten wymóg
spełnia jedynie EC135. Zdaniem Matthew Harveya z Augusty, specyfikacja dyskryminuje helikopter Grand, a faworyzuje produkt konkurencji także w kilku innych kwestiach.
Dodatkowe punkty komisja przetargowa np. przyzna, gdy helikopter będzie na płozach (tak jak w EC135), a Grand ma podwozie kołowe, chowane po starcie jak w samolotach. Według resortu zdrowia,
płozy są tańsze, bardziej niezawodne, umożliwiają lądowanie na grząskim lub nierównym terenie, a specyfikacje opracowano "z intencją zachowania równych praw
konkurencji".
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, choć przetarg nie został jeszcze rozstrzygnięty, już wywołuje kontrowersje wewnątrz kierownictwa resortu. Szefem komisji przetargowej jest wiceminister
Jarosław Pinkas, ale krytyczną opinię o opracowanych przez niego wymogach ma inny wiceminister, Bolesław Piecha. "Wiem, że może wybuchnąć skandal, mimo że przetarg jest pod
szczególnym nadzorem służb specjalnych. Oba helikoptery są świetne i nie powinno decydować kilka centymetrów, lecz cena i koszty eksploatacji" - powiedział nam Piecha kilka dni przed
otwarciem ofert.
Przedstawiciele Augusty ujawnili "Newsweekowi", że jeśli w najbliższych dniach resort wybierze helikopter Eurocoptera, będą przed sądami i arbitrażem dowodzić, że od
początku wszystko ukartowano tak, by wygrała dużo droższa oferta konkurencji. Jeśli jednak zdecyduje się zakupić helikopter Grand, wówczas konkurenci z Eurocoptera będą mogli zarzucić, że
wybrano maszynę niespełniającą określonych wymogów technicznych.
Słowem, członkowie komisji przetargowej sami zapędzili się w kozi róg.