Najwięcej podejrzeń śledczy nabrali wobec tajemniczego kontraktu na zakup paliwa dla KSP. Prokuratura sprawdza, dlaczego komenda stołeczna - zamiast przedłużyć kontrakt z Orlenem za 15 milionów złotych - wybrała mało znaną firmę z Mazowsza, która za dostawy paliwa wzięła dziesięć milionów więcej.
To, co ujawnili prokuratorzy oraz kontrolerzy z komendy głównej i stołecznej, to - zdaniem naszych rozmówców - tylko wierzchołek góry lodowej. Śledczy przyglądają się zwłaszcza budowie Muzeum Policji w podziemiach Pałacu Mostowskich, które już pochłonęło fortunę. Miało już być otwarte, ale końca prac na razie nie widać - stwierdza gazeta.
Na ślad pierwszych nieprawidłowości prokuratorzy natrafili, przeglądając dokumentację remontu XVIII wiecznego Pałacu Mostowskich, siedziby stołecznej policji. Z dokumentów wynika, że zawyżono rachunki na remont dachu. "Za te pieniądze można by było wyremontować nie raz, a dwa razy" - mówi informator "SE" z kręgów zbliżonych do prokuratury.
Wszystkie nieprawidłowości miały miejsce w czasach, gdy komendantami warszawskiej policji byli generał Ryszard Siewierski oraz późniejszy jego następca - podinsp. Jacek Kędziora. Osobą, który łączy obu panów, jest Roman Trzcieliński, ich zastępca, bezpośrednio odpowiedzialny za inwestycje i gospodarkę w komendzie stołecznej.
Czy straty, jakie poniosła policja, są wynikiem bałaganu, niegospodarności, czy też celowego wyprowadzania pieniędzy z budżetu - rozstrzygnie sąd. Wtajemniczeni uważają jednak, że Siewierski i Kędziora zbytnio zaufali Trzcielińskiemu i podpisywali wszystko, co ten im podsuwał. Teraz przyjdzie im za to ponieść konsekwencje. Dla Siewierskiego może być to szczególnie bolesne, bo ostatnio załapał się do komitetu przygotowującego EURO 2012 - pisze "Super Express".