Dziennik Gazeta Prawana logo

Brajan, jesteś naszym skarbem

5 listopada 2007, 23:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Modlą się o niego w każdej minucie, drżą na samą myśl, kiedy ich jedynym pozostałym przy życiu dzieckiem miotają skurcze. Sylwia Nawrocka i Marcin Różek żyją teraz tylko dla niego - dla swojego synka Brajana, który przeżył operację rozdzielenia ze swoim zmarłym braciszkiem Aleksem. Wierzą, że ich synek będzie miał szansę na życie - czytamy w "Fakcie".

"Jesteś Brajanku, naszym największym skarbem na świecie" - szepczą rodzice. Sylwia Nawrocka i Marcin Różek na całe życie zapamiętają dramatyczne piątkowe wydarzenia. Najpierw po północy pogorszył się stan Aleksa - jednego z bliźniąt syjamskich. Nagły kryzys pokazał, że bracia są ze sobą zrośnięci silniej, niż pierwotnie sądzili lekarze. Drugi z braci, Brajan, reagował silnie na każde pogorszenie się stanu zdrowia braciszka.

Dlatego, kiedy o godz. 10.15 w piątek Aleks zmarł, lekarze stanęli przed poważnym wyzwaniem. Musieli rozdzielić bliźniaki właściwie z marszu, bez wcześniejszych szczegółowych badań. Operacja trwała prawie siedem godzin. Zakończyła się sukcesem, chociaż przez kilka następnych godzin lekarze byli ostrożni. Ale już o godz. 18.30 prof. Andrzej Prokurat uspokoił czekającego przed salą operacyjną ojca bliźniaków.

"Operacja najprawdopodobniej się udała. Stan Brajana jest poważny, ale stabilny. Najbliższe 48 godzin zdecyduje o wszystkim" - zapewnił medyk. Marcin Różek natychmiast zadzwonił do narzeczonej. "Sylwia, chyba się udało!" - mówił wzruszony do słuchawki. Dopiero późnym wieczorem mógł zobaczyć Brajanka. Lekarze pozwolili, by wszedł na moment. Komórką zrobił zdjęcie uratowanemu synkowi, specjalnie wprowadzonemu w stan śpiączki - pisze "Fakt".

"Widziałem go, był taki malutki i biedny... Szepnąłem: <Brajanku, trzymaj się, bądź z nami>" - mówi pan Marcin. Jeszcze przez cały wczorajszy dzień chłopczyk leżał w inkubatorze pod środkachw znieczulających. Czuwający nad nim na okrągło lekarze nie mieli wątpliwości, że stan jego zdrowia choć określany jako ciężki - jest stabilny. "Będzie się poprawiał z godziny na godzinę" - uspokajają medycy.

Po południu wypisano mamę Brajanka ze szpitala, w którym leżała po cesarskim cięciu. Wczoraj razem z mężem odwiedzili swojego synka. Marcin i Sylwia wierzą, że Brajankowi się uda. Kochali obu chłopców, teraz tylko Brajan ma szansę. Rodzice modlą się za zmarłego Aleksa i za to, by jego braciszek dochodził szybko do zdrowia. Wiedzą, że to dopiero początek długiej drogi. Przed nimi niepewność, same znaki zapytania.

"Chciałbym za pośrednictwem <Faktu> bardzo podziękować wszystkim lekarzom, którzy uratowali Brajana. Bardzo podziękować, wręcz na kolanach! Wszystkim lekarzom, pielęgniarkom, które przyczyniły się do tego, że choć jeden z naszych skarbów ocalał". "Jesteście wielcy!" - uważa Marcin Różek.

Czy Brajanek wytrzyma, czy nie odezwą się spóźnione skutki tak poważnej operacji? Czy w przyszłości będzie prawidłowo się rozwijał? Czy będzie wymagał rehabilitacji? - martwi się "Fakt". Nikt teraz nie jest w stanie odpowiedzieć na te pytania. Pozostają obawy i wiara, że ich synkowi się uda. "Bo teraz on jest naszym jedynym skarbem" - mówią rodzice.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj