Było ich sześciu. Właśnie pożegnali kolegę, który wyjeżdżał do pracy za granicę. Wracali autem do domu. Samochód okazał się ich trumną. Pojazd wpadł do stawu w podtarnowskich Wierzchosławicach. Wszyscy utonęli.
Jechali wąską, żwirową drogą. Między stawami kierowca nie opanował kierownicy i uderzył w przydrożne drzewo. Auto odbiło się od niego, wpadło do wody i przewróciło się na dach. Mężczyźni nie mieli szans.
Na razie nie wiadomo, czy kierowca lub pasażerowie byli pod wpływem alkoholu.
Rozbita szyba w samochodzie wskazuje, że mężczyźni prawdopodobnie próbowali wydostać się z pojazdu. "Drzwi samochodu były zamknięte, więc wszystko wskazuje na to, że nikomu nie udało się wydostać. Jednak na wszelki wypadek strażacy i płetwonurkowie badają jeszcze dno stawu w poszukiwaniu ewentualnych kolejnych ofiar" - powiedział Andrzej Sus z tarnowskiej policji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz