Kubuś cierpi na rzadką chorobę Struge-Webera. To tzw. naczyniakowatość twarzowo-mózgowa. U Kubusia przejawia się nie tylko zmianami skórnymi widocznymi na buzi, ale także ostrymi atakami padaczki, które go powoli zabijają. Dziecko ma nawet pięć napadów dziennie. Po każdym z nich nie ma sił do życia, leży długo nieprzytomny - czytamy w "Fakcie"

"Z dnia na dzień mój synek jest coraz słabszy" - płacze pani Wioletta. "Jedynym ratunkiem jest wszczepienie stymulatora nerwu błędnego, ale za to urządzenie musimy sami zapłacić, bo NFZ nie refunduje takich rzeczy".

Klawikowscy mieszkają we wsi Żarnowska koło Łeby. Pracę na roli ma tylko mąż pani Wioletty. Na życie mają 1500 zł. Z tego muszą kupić drogie leki dla synka, opłacić mieszkanie, kupić jedzenie. "Boże, skąd mam wziąć pieniądze na operację" - wzdycha kobieta.

Na zakup stymulatora potrzeba aż 50 tys. zł. To ogromna kwota, ale rodzina Kubusia i on sam wierzą, że uda się ją zebrać - pisze "Fakt". By marzenia Kubusia o nowym życiu bez choroby się spełniły.



Nie pozwólmy, by Kubuś dalej cierpiał. Pomóżmy spełnić marzenia chłopczyka i jego rodziców, których nie stać na kosztowną operację - apeluje "Fakt". Pieniądze na zabieg i powrót chłopca do zdrowia można wpłacać na specjalny numer konta: 8411 6022 02 0000 0000 8398 55 78