Stokłosa wpadł w ręce niemieckiej policji niedaleko Hamburga, w miejscowości Winsen. "Mamy już potwierdzenie z Niemiec, że został zatrzymany około godziny 4 rano podczas rutynowej kontroli drogowej" - przyznał rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski. Były senator jechał samochodem audi.
Niemieccy policjanci nie od razu wiedzieli, kogo zatrzymali do kontroli. Jednak kiedy sięgnęli do unijnej bazy, wszystko stało się jasne. "Gdy kontrolujący go policjanci sprawdzili jego dane w SIS, okazało się, że wystawiono za nim Europejski Nakaz Aresztowania" - dodał Mariusz Sokołowski.
SIS to System Informacji Schengen. Obejmuje te unijne kraje, między którymi nie ma kontroli granicznych. Polska przystąpi do strefy Schengen jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia.
"Nie byłem obrońcą Stokłosy"
Pełnomocnikiem biznesmena był kandydat na ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska. Profesor Zbigniew Ćwiąkalski zapewnia jednak, że wypowiedział umowę na reprezentowanie byłego senatora.
"Nigdy nie byłem obrońcą Henryka Stokłosy w sensie dosłownym. Nie widziałem go na oczy, nie mam nawet numeru jego telefonu komórkowego. Pisałem jedynie opinię profesorską dla sądu na temat listu żelaznego dla Stokłosy" - przyznaje w rozmowie z dziennikiem.pl. "Podobnie jak nie byłem adwokatem Ryszarda Krauzego. Pisałem tylko opinię profesorską w sprawie stawiennictwa biznesmena w prokuraturze" - dodaje.
Wiadomo, że Henryk Stokłosa ma już innego obrońcę. Jego żona nie chce jednak zdradzić jego nazwiska. Oprócz Zbigniewa Ćwiąkalskiego, biznesmena reprezentowali Jacek Gutkowski i Jacek Kondracki.
Co teraz stanie się z Henrykiem Stokłosą? "Biznesmen stanie przed niemieckim sądem, przed niemieckim prokuratorem i adwokatem" - wyjaśnia dziennikowi.pl profesor Ćwiąkalski. "Sąd zbada przesłanki zatrzymania go na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Potem zdecyduje, czy wydać go Polsce" - mówi.
"Może to potrwać przynajmniej miesiąc" - tłumaczy w rozmowie z dziennikiem.pl profesor Piotr Kruszyński, prawnik z Instytutu Prawa Karnego. "Ale jeśli Henryk Stokłosa złoży zażalenie do sądu, procedura może przeciągnąć się do dwóch miesięcy" - dodaje.
Dziewięć miesięcy poszukiwań
Prokuratura chce Stokłosie postawić 22 zarzuty. Dotyczą również dręczenia pracowników jego zakładów w Śmiłowie koło Piły, wymuszenia zwrotu długu, oszustwa i przywłaszczenia pieniędzy.
Ale najgłośniejsza była afera podatkowa w resorcie finansów z udziałem byłego senatora. Według śledczych, Stokłosa dostawał wielomilionowe umorzenia podatków. Pomagali mu w tym skorumpowani urzędnicy ministerstwa i sędzia z Poznania.
Stokłosa zniknął dziewięć miesięcy temu, gdy prokuratura chciała go zatrzymać. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania i na tej podstawie Niemcy go teraz zatrzymali. Sąd już kilka miesięcy temu odrzucił wniosek byłego senatora o list żelazny, który zapewniłby mu nietykalność po powrocie do kraju.