Dziennik Gazeta Prawana logo

Kierowcy rozbitego autokaru grozi osiem lat więzienia

12 lipca 2008, 16:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nieumyślne spowodowanie katastrofy ze skutkiem śmiertelnym - taki zarzut usłyszał kierowca polskiego autokaru, który rozbił się pod Belgradem. Mężczyzna został aresztowany na 30 dni, ale grozi mu nawet osiem lat więzienia. Polski konsul w Serbii twierdzi, że kierowca jest załamany. Wie, że to przez jego błąd w wypadku zginęło dwoje dzieci i czworo dorosłych.

Informację o zarzutach dla kierowcy potwierdzili przedstawiciele polskiej ambasady w Serbii. Mężczyzna został już w sobotę zatrzymany przez miejscową policję. Spędzi co najmniej 30 dni w tymczasowym areszcie w oczekiwaniu na proces.

"Jest załamany" - mówi polski konsul w Belgradzie Aleksander Chećko, który rozmawiał z kierowcą. Mężczyzna przyznaje się do błędu.

Według serbskiej policji, prawdopodobną przyczyną wypadku mogła być nadmierna prędkość. "Dopuszczalna szybkość na autostradzie w tym miejscu wynosi 80 km/h. W ocenie policji, prędkość została przekroczona" - wyjaśnia komisarz Dariusz Wójciak, który na miejscu pomaga serbskim kolegom. Dodaje równocześnie, że przyczyn wypadku mogło być kilka.

Jeszcze zanim kierowca usłyszał zarzuty, policja twierdziła, że to właśnie on może ponosić winę za wypadek. Pasażerowie mówili, że stracił panowanie nad pojazdem, gdy chciał wyłączyć w autokarze światło.

Drugi kierowca autobusu oraz przewodnik wycieczki, który siedział najbliżej kierowcy i był bezpośrednim świadkiem zdarzenia, zostali przesłuchani w sobotę późnym wieczorem w charakterze świadków. Po przesłuchaniu zwrócono im dokumenty i umożliwiono powrót do kraju

Kłopoty będzie miał przewoźnik, do którego należał feralny autokar. Bielska prokuratura okręgowa zabezpieczyła już całą - znajdującą się w kraju - dokumentację dotyczącą organizacji wypoczynku w Bułgarii turystów, którzy uczestniczyli w wypadku autokaru w Serbii.

"Chcemy ustalić, czy istnieją nieprawidłowości po stronie biura turystycznego, przewoźnika oraz ewentualnie innych osób, które mają znaczenie dla prawidłowości zorganizowania wyjazdu" - powiedziała PAP bielska prokurator okręgowa Katarzyna Kuklis.

Autokar z 66 polskimi turystami wracającymi z Bułgarii wypadł z drogi w piątek o godz. 6:30 rano w okolicach miejscowości Indija, 20 km od Belgradu. Zginęło sześć osób, w tym dwoje dzieci. Dziewięcioro rannych jest w stanie ciężkim, reszta pasażerów odniosła lżejsze rany.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj