Dziennik Gazeta Prawana logo

Ofiary "śląskiego rzęcha" wracają do Polski

15 lipca 2008, 12:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Z Serbii do Katowic wrócili kolejni ranni w tragicznym wypadku autokaru - "śląskiego rzęcha", jak nazwał pojazd bez ważnych badań technicznych wojewoda Zygmunt Łukaszczyk. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom do kraju wróciło nie siedem, ale osiem osób - wśród nich pięcioro dzieci. Za granicą zostało więc już tylko pięcioro rannych. Kiedy wrócą do Polski, jeszcze nie wiadomo.

Specjalny samolot-szpital z rannymi wylądował już na lotnisku w Pyrzowicach. Niestety ośmioro rannych, którzy dziś wrócili, nie trafiło prosto do domów. Pięcioro z nich jest w stanie, jak to nazywają lekarze, średnio-ciężkim.

Troje dorosłych będzie dalej leczonych w szpitalu w Sosnowcu. Czworo z dzieci zawieziono do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka. Zaś specjaliści z Trzebnicy pod Wrocławiem zajmą się 17-letnim chłopcem, któremu po wypadku serbscy lekarze przyszyli rękę.

Wojewoda pochwalił ubezpieczyciela wycieczki. To ta firma wynajęła specjalny samolot w Niemczech i to na jej koszt przylecieli ranni. Oberwało się za to organizatorowi wycieczki i właścicielowi autokaru. Łukaszczyk powiedział w TVN24, że gdy przyleciał do Serbii jako koordynator akcji pomocy, nie zastał na miejscu nikogo z przedstawicieli tych firm.

Kiedy wrócą ostatni ranni? Tego niestety jeszcze nie wiadomo. Są wciąż w ciężkim stanie - mówił wojewoda. Niektórzy są jeszcze na oddziale intensywnej opieki.

Optymistycznie brzmią za to doniesienia z polskich szpitali. Wczoraj z placówki im. św. Barbary w Sosnowcu wyszedł jeden ranny, dziś ma wyjść kolejnych dwoje, a jutro czworo. Do piątku na oddziale musi zostać mężczyzna, u którego lekarze wykryli cukrzycę.

W Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach na leczeniu pozostaje obecnie jeden chłopiec. Ale większość z 46 osób, które w sobotę rządowym samolotem wróciły do Polski opuściła już szpitale.

Łukaszczyk zapowiedział też, że będzie wnioskował do ministra infrastruktury o odebranie licencji firmie przewozowej, do której należał rozbity w Serbii autobus. Nazwał autokar śląskim rzęchem.

Wojewoda przypomniał, że ważność przeglądu technicznego autokaru upłynęła 9 lipca. Autobus nie miał też licencji na przewozy międzynarodowe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj