Przeszczepy narządów to ostatnia deska ratunku dla chorych czekających miesiącami na nerki i wątroby. Rodziny zmarłych nie zawsze zgadzają się na pobranie organów do transplantacji, więc czekanie na przeszczepy czasami trwa całe lata.

Reklama

Pan Mariusz przeczytał w "Gazecie Współczesnej" o dziewczynce spod Łomży, która czeka na nerkę. Dziecko jest dializowane i cierpi. Pan Mariusz postanowił oddać swoją zdrową nerkę dziewczynce. Okazało się, że to nie takie proste.

Aby dostać przeszczep od żywego dawcy, trzeba przebrnąć przez długie i skomplikowane procedury i badania. Ostatecznie i tak decyzję musi wydać sąd. W polskim prawie nie ma jednak regulacji dotyczących przeszczepu od osób żywych niespokrewnionych. Jedyne przypadki, gdy narządy pobiera się od żyjących, to pokrewieństwo genetyczne lub bardzo bliska więź (na przykład między mężem a żoną). Takie przeszczepy to tylko 5 procent wszystkich transplantacji.

W większości krajów nie praktykuje się przeszczepów od osób żywych, gdyż mogłoby to prowadzić do wielu nadużyć takich jak handel narządami - wyjaśnia docent Marek Gacko, podlaski koordynator do spraw transplantacji i kierownik Kliniki Chirurgii Naczyń i Transplantacji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Przypomina, że wszyscy, którzy chcieliby oddać narządy za życia, mogą zadeklarować chęć oddania ich po śmierci, podpisując odpowiednie oświadczenie woli.