Centralnym motywem dzisiejszej "Europy" jest Kryształowy Pałac. Jako symbol zbiorowej wiary ludzkiego gatunku w możliwość ulepszenia i podporządkowania sobie natury Kryształowy Pałac funkcjonuje już od półtora wieku.
W 1851 roku Anglicy zbudowali pałac-cieplarnię (gdzie prezentowano egzotyczne rośliny przywiezione ze wszystkich stron Imperium Brytyjskiego). Ta monumentalna budowla - podobnie jak wybudowana z okazji wystawy światowej w Paryżu wieża Eiffla - była wyrazem optymizmu, przepełniającego ludzkość w drugiej połowie XIX wieku; jej wiary w postęp, w zdolność do uczynienia kiedyś całego świata "cieplarnią", w której bezpiecznie i wygodnie będzie się rozwijała delikatna roślina ludzkości. Właśnie jako symbol postępu Kryształowy Pałac był później czczony lub wyszydzany przez wielu europejskich intelektualistów: Czernyszewskiego i Dostojewskiego, Heideggera i Benjamina.
O namiętnościach, jakie budził Kryształowy Pałac, piszą dzisiaj w "Europie" Marshall Berman, prezentowany już na naszych łamach błyskotliwy historyk nowoczesności, a także Peter Sloterdijk - jej złośliwy krytyk. Sloterdijk chce nas przekonać, że w swoim rozumieniu Kryształowego Pałacu osiągnął syntezę: potrafi z nowoczesności i jej nadziei na lepszy świat zarówno szydzić, jak też przyznawać im rację. Ostatecznie bowiem jego postulat sprowadza się do deklaracji: "chciałbym być zarazem szczęśliwy i nowoczesny" (to polemika z reakcjonistami, którzy szczęście lokują w przednowoczesnych rajskich krainach, będących wyłącznie wytworem ich wyobraźni). A jego krótka historia nowoczesności brzmi: "komunizm był etapem na drodze do konsumpcjonizmu".
W ten sposób ten weteran rewolty 1968 roku i krytyk rozumu cynicznego pragnie nas przekonać, że świat, w którym żyjemy, nie ma żadnej alternatywy.