Aleksandra Zinowiewa czytelnicy drugoobiegowych publikacji sprzed paru dekad pamiętają jako intelektualną gwiazdę. Ten logik, socjolog, a przede wszystkim świetny pisarz stworzył słynne pojęcie "homo sovieticus". W latach 90. używaliśmy tego określenia także w Polsce, tyle że pod piórem Zinowiewa nie należało ono do języka moralistyki; było terminem ściśle opisowym. Co więcej, autor "Przepastnych wyżyn" i "Świetlanej przyszłości" sam - ku utrapieniu kolegów dysydentów - uwielbiał się przedstawiać jako "najbardziej typowy okaz gatunku homo sovieticus".
Zinowiew bardzo długo nie chciał opuszczać ZSRR. Kiedy w końcu władze zmusiły go do emigracji, jego pierwsze literackie opisy "człowieka zachodniego" okazały się równie złośliwe i karykaturalne jak "homo sovieticus".
Aleksander Zinowiew jest najpewniej mizantropem, tyle że jego mizantropia przyjmuje wymiary filozoficzne. Rysowane przez niego w "Europie" wizje współczesnej Rosji - zdegenerowanej i pogrążonej w chaosie, czy współczesnej Europy Zachodniej - padającej pod ciosami barbarzyńskiej Ameryki, nie są zapewne prawdziwe. Ale w literacko przejaskrawiony sposób oddają nastroje panujące w znacznej części rosyjskiego społeczeństwa.
Rosjanie przechodzą szok globalizacji wcale nie lepiej niż Polacy. Na otwarcie granic i spotkanie twarzą w twarz z bogatymi społeczeństwami Zachodu nałożyła się tam dodatkowo utrata imperium. Człowiek radziecki żył przynajmniej złudzeniem swego przyszłego panowania nad światem. Obywatel współczesnej Rosji pozbawiony jest tego opium. Szczęśliwie nie wszyscy Rosjanie przeżywają spotkanie z zasadą rzeczywistości aż tak boleśnie jak Aleksander Zinowiew.