Dziennik Gazeta Prawana logo

Prawica kontra elity

5 listopada 2007, 12:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Dziś ciąg dalszy dyskusji, jak nazwać generalny problem polityczny, przed którym stanęła prawica. Po tekstach Matyi i Krasnodębskiego publikujemy artykuł Andrzeja Nowaka. Kreślony przez Nowaka opis kłopotów dzisiejszej władzy ożywia generalne przekonanie - mamy oto w Polsce wpływowe elity, które ulokowały się w opozycji do władzy. Nie chcą z nią współpracować, bo albo kierują się innym interesem, albo własną - fałszywą wedle Nowaka - wizją dobra wspólnego. Te elity mają wpływy tak wielkie, że wbrew nim nie sposób rządzić. W ich rękach jest bowiem sądownictwo konstytucyjne, bank centralny i media, a zatem kontrola nad prawem, pieniądzem i umysłami mas. Konkluzja Nowaka brzmi więc tak: bez odwojowania Banku, Mediów i Trybunału uprawianie polityki nie ma sensu.

Pomysł na odwojowanie to ożywienie idei demokratycznych i republikańskich. Nowak chce zaktywizować społeczeństwo, by to zażądało dla siebie wpływu także na te sfery, które zostały wyłączone z obszaru władzy wykonawczej. Nowak zatem chce wspólnie z masami móc pójść na wojnę z opozycyjnymi elitami.

Cały ten wywód, ciekawy i klarowny, wydaje się jednak mało realistyczny. Po pierwsze, demokratyczna większość nie jest solidnym partnerem. Ze względu na brak stałości w swoich poglądach, jak też ze względu na chimeryczność emocji (warto pamiętać, że ta sama większość, która dziś popiera prawicę, 10 lat temu wynosiła do władzy Kwaśniewskiego). Po drugie, z opisanymi przez Nowaka elitami żaden polityk na trwałe nie wygra - ani w Polsce, ani w żadnym innym demokratycznym kraju. Taki po prostu jest układ sił w dzisiejszym świecie. Po trzecie wreszcie warto dostrzec, że polskie elity znacząco się zmieniły. Otworzyły się na inne poglądy, nie są już dziś tak histeryczne, pochopne, fanatyczne, jak dekadę temu. To są ludzie, z którymi nawet mało przez nie lubiany prawicowy rząd może się jednak dogadać. Bo odcienie niechęci, jaka panuje między prawicą a elitami, są dziś zupełnie inne niż te, które pamiętamy z lat 90. Gdyby wtedy bracia Kaczyńscy wygrali wybory, wybuchłaby jedna wielka wojna. Dziś natomiast mamy klimat głębokiej wzajemnej niechęci. To zupełnie inna aura. Która obu stronom otwiera pole do politycznej gry.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj