Dziennik Gazeta Prawana logo

Kryzys Unii Europejskiej i powrót geopolityki

5 listopada 2007, 12:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Stara i brutalna geopolityka powróci na nasz kontynent i to wkrótce - ostrzega w dzisiejszej "Europie" znany francuski pisarz i komentator polityczny Emmanuel Todd. Polscy eurosceptycy odpowiedzą mu zapewne, że geopolityka nigdzie się stąd nie ruszała. Także w apogeum nadziei na szybką europejską integrację politycy Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii - i to niezależnie od ideowego nachylenia - definiowali swoje interesy, biorąc pod uwagę tradycyjne geopolityczne układy i strefy wpływów. Jeszcze przed rokiem, przy okazji obchodów 50. rocznicy zakończenia II wojny światowej Gerhard Schröder wspominał przy Władimirze Putinie historyczne próby "porządkowania" przez Niemcy i Rosję obszaru Europy Środkowo-wschodniej, nie zważając na to, że mniejsze kraje tego regionu, które bywały ofiarami takich porządków, stały się w międzyczasie pełnoprawnymi członkami Unii Europejskiej.

Eurosceptycy nie mają jednak w tym wypadku racji. Integrująca się Unia paraliżowała w ogromnym stopniu owe indywidualne geopolityczne gierki. Choćby kusząc najsilniejszych perspektywą realizowania ich narodowych interesów, co prawda na skalę całego kontynentu, ale wyłącznie za pośrednictwem europejskich instytucji.

Teraz sytuacja się zmienia. Klęska Traktatu Konstytucyjnego i populistyczne bunty przeciwko integracji europejskiej w wielu krajach UE, szczególnie w zachodniej części Wspólnoty, wprawiły polityczne elity naszego kontynentu w kompletną bezradność.

Emmanuel Todd zauważa całkiem rozsądnie, że Europa w fazie dezintegracji nie będzie mogła pełnić roli ograniczającej ambicje poszczególnych państw do prowadzenia samodzielnej polityki podyktowanej własnymi geopolitycznymi potrzebami. Polska nie miała w Europie lepszych sojuszników niż Bruksela i Strasburg. Nawet jeśli wziąć pod uwagę tę czy inną niemądrą rezolucję na nasz temat, to zasada kolegialności obowiązująca w europejskich instytucjach sprzyjała państwom słabszym i europejskim średniakom. Nam pozwalała na przykład wierzyć, że geopolityczny sojusz Rosji i Niemiec należy już do historii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj