Na łamach "Europy" po raz kolejny występuje jeden z najciekawszych i najbardziej wpływowych intelektualistów świata islamskiego, Tariq Ramadan. Nawołuje on muzułmanów do głębokiej reformy. Niedwuznacznie krytykuje zamknięcie islamu, ograniczony charakter interpretacji świętych tekstów, która lekceważy zdobycze współczesnej nauki i kultury. Wszystko to musi ulec zmianie, jeśli islam ma nadążyć za szybko zmieniającym się światem. "Mamy przed sobą bardzo trudne zadania: propagowanie ducha krytycznego i reformę szkolnictwa; wypracowanie islamskiej etyki naukowej; zaproponowanie alternatywnych rozwiązań dla globalnej gospodarki; zmianę położenia kobiet w społecznościach muzułmańskich; budowę społeczeństw obywatelskich i powstrzymanie przemocy".
p
Od dziesięcioleci w świecie muzułmańskim mówi się o reformie. Naokoło wszystko się zmienia i muzułmanie usiłują reagować na nowe wyzwania. Toczą się zajadłe spory między zwolennikami reform i tymi, którzy mówią, że oznaczałyby one albo zdradę zasad islamu, albo niebezpieczną okcydentalizację. Chociaż stoimy przed ostrym i dramatycznym kryzysem religijnym, naukowym, politycznym i gospodarczym, różnice w poglądach na to, jakie należy podjąć działania, wydają się nie do przezwyciężenia.
Nasza debata jest ześrodkowana na pojęciu "idżtihad", które oznacza krytyczne odczytanie najważniejszych muzułmańskich tekstów źródłowych - Koranu i tradycji proroka Mahometa, zwanej Sunną. Podejmując dzieło "idżtihad", powinniśmy zachować historycznie zakorzeniony stosunek do tych źródeł i jednocześnie zastosować naszą ludzką kreatywność, abyśmy mogli reagować na konkretne problemy epoki.
Kryzys osiągnął jednak takie rozmiary, że mamy obecnie do czynienia z zapaścią myśli muzułmańskiej w takich dziedzinach jak szkolnictwo, nauka, demokratyzacja i poszanowanie podstawowych praw człowieka. Dlaczego nie jesteśmy w stanie posuwać się do przodu? I jak możemy wyjść z tego pogłębiającego się kryzysu?
Problem częściowo polega na tym, że wśród uczonych muzułmańskich nie ma zgody co do definicji i interpretacji pewnych podstawowych islamskich pojęć. Weźmy szariat. Zwolennicy dosłownego odczytania tekstów źródłowych i tradycjonaliści traktują szariat jako zamknięty, ponadczasowy system prawny, niedopuszczający ewolucji ani uwzględniania czynników historycznych. Z kolei reformiści definiują szariat jako "drogę wierności zasadom islamu". Kwestie wiary i praktyk religijnych uważają za odrębne od spraw społecznych: w tych pierwszych przykazania Koranu i Sunny są niezmienne, w tych drugich mogą być współkształtowane przez ludzki rozum.
Nurt reformistyczny występuje w prawie wszystkich społecznościach muzułmańskich, ale w minionym stuleciu reformy nie przyniosły zadowalających rezultatów. Odzwierciedla to słabość samego podejścia reformistycznego. Od dziesięcioleci studiujemy teksty reformistycznych uczonych, którzy dokonują reinterpretacji tekstów, ale metoda ta okazała się nazbyt reaktywna. Praca skierowana wyłącznie na tekst ze swej natury nie może nadążyć za zmieniającą się rzeczywistością.
Naszym uczonym brakuje głębokiego rozumienia złożonych problemów współczesnego świata, które ich interpretacje powinny naświetlać. Muzułmańscy uczeni mówią wprawdzie o gospodarce oraz naukach ścisłych i społecznych, ale mają w tych dziedzinach bardzo niewiele do zaoferowania. Kiedy wypowiadają się o sprawach bieżących, ich opinie często wzajemnie się wykluczają, a my nie umiemy zdecydować, która z nich jest najbardziej kompetentna. Co gorsza, zazdrośnie strzegą swej władzy wydawania opinii prawnych (fatw). Kiedy na przykład "świeccy" prawnicy próbują pomóc w sformułowaniu zasad nowoczesnej muzułmańskiej jurysprudencji, ich wysiłki często są uznawane za niebezpieczne ingerencje. Nawet kiedy ich fachowość nie ulega kwestii, to jeśli nie są specjalistami od prawa islamskiego, ich opinie są odrzucane. Tutaj potrzeba radykalnej reformy jest największa.
Naszym zadaniem jest przesunięcie środka ciężkości z powrotem na podstawy islamskiego orzecznictwa prawnego. Święte teksty nie są bowiem jedynymi normatywnymi źródłami prawa islamskiego. Równorzędnym źródłem jest wszechświat, czyli "księga świata", by posłużyć się sformułowaniem wybitnego uczonego Al-Ghazalego. Zamiast być spychani na margines, świeccy naukowcy muszą stać się współtwórcami dzisiejszej etyki islamskiej.
Ich znajomość dorobku naukowego ludzkości sprawia, że doskonale nadają się do tego, by nadać kierunek badaniom teologów i stworzyć program reform, które będą się opierały na systemie etycznym, a nie na doraźnym reagowaniu na zewnętrzne bodźce.
Specjaliści od interpretacji tekstów, chociaż ich kompetencje nie ulegają kwestii, nie mają wyłączności na "idżtihad". Razem z nimi muszą zasiąść do dyskusji kobiety i mężczyźni biegli w innych dziedzinach, którzy pomogą znaleźć nowe kierunki reform, zgodne z zasadami islamu, a jednocześnie odnoszące się do aktualnych problemów.
Rozpaczliwie potrzebujemy takiej przestrzeni dla "idżtihad", która pozwoli zwykłym muzułmanom pogodzić ich religijne dziedzictwo z życiem we współczesnym świecie. Mamy przed sobą bardzo trudne zadania: propagowanie ducha krytycznego i reformę szkolnictwa; wypracowanie islamskiej etyki naukowej; zaproponowanie alternatywnych rozwiązań dla globalnej gospodarki; zmianę położenia kobiet w społecznościach muzułmańskich; budowę społeczeństw obywatelskich i powstrzymanie przemocy.
Aby dokonały się radykalne reformy, których tak bardzo potrzebujemy i na które tak bardzo liczymy, musimy na powrót przesunąć środek ciężkości z teologii do islamskiego wszechświata. Wszyscy muszą wziąć udział w tym projekcie. Muszą się rozbudzić sumienia wszystkich ludzi. Innymi słowy, oprócz uczonych od tekstów, potrzebujemy też uczonych od kontekstów.
Zachód i jego intelektualiści mają tutaj do odegrania ważną rolę: stawiając pytania, zgłaszając konstruktywną krytykę i słuchając różnorakich głosów muzułmańskich (a nie tylko tych, które im się podobają), mogą stać się partnerami naszej rewolucji. Wszyscy uczestnicy tego procesu odkryją wspólne wartości. Chociaż nie wszyscy będziemy podążali tym samym szlakiem, możemy i musimy wziąć na siebie wspólną odpowiedzialność za uczynienie świata lepszym. Nie chcemy modernizacji bez duszy i bez wartości moralnych. Chcemy reformy etycznej. Chcemy przeobrazić świat w imię sprawiedliwości i ludzkiej godności, o której niestety często się zapomina w obecnym niehumanitarnym globalnym (nie)porządku.
p
, ur. 1962, teolog, filozof, pisarz polityczny, jedna z najważniejszych postaci współczesnego islamu, nazywany niekiedy jego Marcinem Lutrem. Jest wnukiem Hasana Al-Banny, twórcy Bractwa Muzułmańskiego. Urodził się i wychował w Szwajcarii - na uniwersytecie w Genewie obronił doktorat z filozofii. W 2004 roku otrzymał propozycję objęcia stanowiska na Notre Dame University w USA - odmówiono jednak przedłużenia mu wizy, powołując się na ustawodawstwo antyterrorystyczne. Bywał też oskarżany o antysemityzm. Opublikował m.in. "Aux sources du renouveau musulman" (2002) oraz "Le musulmans d'Occident et l'avenir de l'islam" (2003). W "Europie" nr 18 z 4 maja br. ukazał się wywiad z Ramadanem "Islam jest religią europejską".