Europa" od dawna śledzi karierę najgłośniejszego dzisiaj europejskiego powieściopisarza Michela Houellebecqa, który swoją pozycję na literackim parnasie utrzymuje od czasu publikacji w 1998 roku słynnych "Cząstek elementarnych". Houellebecq to literacki skandalista. W swoich powieściach i publicznych wystąpieniach atakuje wszystkie możliwe tabu, jakie jeszcze pozostały w kulturze współczesnego Zachodu. Stare i nowe, obyczajowe i poprawnościowe. Jest przy tym bezstronny. Za cel bierze hipokryzję współczesnych konserwatystów i lewicowców. Upodobał sobie także szyderstwo ze współczesnej literatury jako najnudniejszej i najbardziej jałowej ze sztuk.
Coś bowiem różni Houellebecqa od sezonowych gwiazdeczek współczesnej prozy, także od tych, które próbują zbudować swoją pozycję na skandalu. Houellebecq przedstawia w swoich powieściach prowokacyjną diagnozę społeczną, portret współczesnego kapitalizmu niszczącego lub coraz głębiej przekształcającego wcześniejsze od niego struktury społeczne.
W dzisiejszej "Europie" Agata Bielik-Robson zastanawia się, czy obraz nowoczesnego świata w powieściach Houellebecqa nie jest aby przeczerniony. Jednocześnie zgadza się, że jest to jedyny dzisiaj pisarz europejski, którego powieści warto w ogóle brać na filozoficzny warsztat.
Publikujemy także fragment najnowszej powieści Michela Houellebecqa "Możliwość wyspy", która za kilka dni ukaże się także po polsku. Francuski pisarz przełomu wieków po raz pierwszy otwarcie wskazuje w tej książce swego najważniejszego prekursora. Jest nim Honoriusz Balzak. A przypomnijmy, że ten wielki portrecista porewolucyjnego, mieszczańskiego społeczeństwa, jego hierarchii, patologii, a także szans, jakie stwarzało dla ludzi ambitnych - stał się obok Hegla drugim nauczycielem Karola Marksa. Marks swoją apokaliptyczną wizję społeczeństwa, gdzie "wszystko co stałe, stanowe, ulatnia się, a wszystko co święte zostaje sprofanowane", zaczerpnął nie tylko z filozoficznych lektur i ekonomicznych obserwacji, ale także ze "Straconych złudzeń" - najlepszej powieści Balzaka. Czy także Houellebecq doczeka się swojego Marksa?